LIX Podróż Spełnionych Fantazji

W marcu odbyła się, pierwsza w tym roku, Podróż Spełnionych Fantazji. Była to pięćdziesiąta dziewiąta Podróż zorganizowana przez Fundację Dziecięca Fantazja, w której uczestniczyli wolontariusze z Kanady. Pierwsze 2 dni spędziliśmy wspólnie podróżując i zwiedzając, następnie rozdzieliliśmy się na aż 3 grupy i spełniliśmy marzenia 35 podopiecznych z województw: mazowieckiego, małopolskiego, śląskiego, świętokrzyskiego, podkarpackiego oraz łódzkiego. Odwiedziliśmy również Ośrodek Rehabilitacyjno-Edukacyjny dla Dzieci i Młodzieży Niepełnosprawnej w Rusinowicach.

Podróże Spełnionych Fantazji nie odbyłyby się gdyby nie pomoc i zaangażowanie ludzi dobrej woli. Dzięki ogromnemu wsparciu przyjaciół – firm i osób prywatnych - marzenia naszych podopiecznych stały się rzeczywistością. W podróż ruszyliśmy trzema wspaniałymi 9-osobowymi busami typu Opel Vivaro użyczonymi nieodpłatnie przez wypożyczalnię samochodów Express Rent a Car z Krakowa oraz luksusowym Toyota Verso z wypożyczalni samochodowej AVIS, również użyczonym nieodpłatnie.

Wielkie serce okazały nam także goszczące nas hotele: Novotel Centrum Kraków i Radisson Blu Hotel w Krakowie, Hotel Sosnowa Oaza w Baranowie Sandomierskim, Posiadłość Agroturystyczna "Leśny Dworek" w Cisowie, Hotel Nihil Novi w Radomiu, Biały Pałac w Palczewie, B&B Hotel Warszawa-Okęcie i Ibis Warszawa Ostrobramska w Warszawie, Novotel Katowice Centrum w Katowicach, Ibis Częstochowa Centrum w Częstochowie, Hotel Ambasador Centrum w Łodzi i hotel De Silva Piaseczno w Piasecznie oraz restauracje: Restauracja "Pod Aniołami" w Krakowie i La Melisa w Radomiu.  

Dyrekcja, managerowie i pracownicy wszystkich tych wyjątkowych miejsc każdego dnia dodawali nam moc energii do spełniania kolejnych fantazji i wnoszenia iskierek radości w serca naszych dzielnych bohaterów, dla których walka z ciężką chorobą to codzienność.

Wolontariusze: Elisa, Emma, Niam, Carlyle, Breanna, Shailey, Brandy, Sarah, Annabelle, Ariana, Elizabeth, Emily, Emily, Haley, Mackenzie, Maya, Rainy, Rosa, Saskia, Xi Yang nigdy wcześniej nie byli w Polsce, dla niektórych z nich była to pierwsza wizyta w Europie. Polska bardzo im się spodobała. Młodzież chłonęła każdą minutę i każdy moment swojej podróży. Wolontariusze z zaciekawieniem obserwowali wszystko, co się wokół nich działo. Ludzie, architektura, język, zatłoczone ulice czy sklepowe półki z nieznanymi produktami okazały się dla nich nie lada atrakcją! Uderzyły ich różnice kulturowe, które dla nas Polaków są wręcz niedostrzegalne. Graffiti na murach, duża ilość palaczy - takie różnice wszyscy dostrzegli już w pierwszym dniu. Grupa była zachwycona architekturą - nigdy wcześniej nie widzieli takiego połączenia różnych stylów - starego z nowym. Prawdziwą sensacją było dla nich chodzenie po starym Krakowie czy odkrywanie ryneczków mniejszych miejscowości. Wolontariuszy urzekła gościnność i ciepło Polaków, z pozoru zimnych i niedostępnych, ale tak naprawdę życzliwych, pełnych radości i wiary.

Momentem przełomowym w ich podróży były natomiast odwiedziny w domach naszych podopiecznych. Mimo braku znajomości języka polskiego wolontariusze szybko odkryli inny wymiar porozumiewania się z dziećmi i ich rodzicami - uśmiech, wypełnione ciepłem, współczuciem, ale także ogromnym szacunkiem gesty stanowiły swoisty uniwersalny język. Każda wizyta u chorego odbyła się w bardzo wyjątkowej, wręcz podniosłej atmosferze. Każde dziecko zostało potraktowane indywidualnie, dlatego też nasi podopieczni od razu pokochali wolontariuszy, którzy swoimi próbami używania polszczyzny zapewniali dużo radości. Bardzo łatwo i szybko łapali też z nimi kontakt. Często odwiedziny wydłużały się ponad zaplanowany czas – dzieci początkowo onieśmielone obecnością obcych osób, szybko się oswajały. Pomimo choroby i bólu marzycieli, momenty, które razem dzieliliśmy, były wypełnione uroczymi uśmiechami, szczerą radością na widok prezentów oraz licznymi wybuchami śmiechu. Dzieci i rodziny były zachwycone wizytą gości zza oceanu i było to dla nich niezwykle ważne, że przyjechali wręcz „z innego świata”, żeby odwiedzić właśnie ich. Fakt, że ktoś chciał poznać te rodziny osobiście, liczył się często najbardziej.

Dzień pierwszy – wizyta w Auschwitz-Birkenau oraz w Kopalni Soli Wieliczka

Pierwszy dzień pobytu w Polsce rozpoczęliśmy od poznawania polskiej kultury, języka, tradycji, architektury, ale przede wszystkim historii. Uchylenie rąbka tajemnicy na temat naszego społeczeństwa było dla młodych ludzi z innego kontynentu bardzo ważne i potrzebne. Po intensywnych dniach wizyt, jakie mieli przed sobą wolontariusze, nie chcieliśmy, aby wyjechali z naszego kraju smutni i przytłoczeni okrutną rzeczywistością, w jakiej żyją nasi podopieczni. Dlatego tak ważne było wykorzystanie ostatnich „luźniejszych” godzin na naukę o Polsce i Polakach.

Rano zawitaliśmy więc do miejsca szczególnego - Oświęcimia, a dokładnie do Muzeum Auschwitz. Muzeum powstałe w miejscu martyrologii milionów istnień ludzkich podczas drugiej wojny światowej, nie mogło zostać przez nas pominięte. Edukacyjna wartość zwiedzania tego miejsca jest ogromna. Dzięki fantastycznej pani przewodnik, po ponad trzech godzinach zatrważających historii, wszyscy poddali się głębokiej refleksji i zadumie.

Interesującą odmianą było dla nas zwiedzanie Kopalni Soli w Wieliczce. Wizyta w Kopalni Wieliczka, jak zwykle, nie zawiodła, to szczególne miejsce zrobiło na młodych ludziach duże wrażenie. Wolontariusze byli zachwyceni!

Następnie rozdzieliliśmy się na dwie grupy i każda z nich udała się do wspierających hoteli - Radisson Blu Hotel Kraków oraz pobliskiego Novotel Centrum Kraków, gdzie w luksusowych warunkach mogliśmy odpocząć po długim dniu.

Dzień drugi –zwiedzanie Starówki Krakowa oraz pakowanie prezentów

Pełni sił i energii po porannym śniadaniu, podzieleni tym razem na dwie grupy, rozpoczęliśmy dzień od zwiedzania rynku i Kazimierza. W sercu krakowskiego Kazimierza czekała na jedną grupę zaprzyjaźniona przewodniczka - Pani Joanna, dzięki której w kilka minut cofnęliśmy się w czasie do średniowiecznego miasta. Pani Joanna opowiadała niezwykle ciekawie, a dzięki swoim umiejętnościom potrafiła przykuć uwagę grupy w stu procentach. Opowiedziane historie były bardzo interesujące i jednocześnie nieco abstrakcyjne dla przybyszy z zagranicy, których kraj sięga wiekiem zaledwie ponad 150 lat. W tym samym czasie druga grupa zwiedzała Wawel i zakamarki Starego Miasta. Wszyscy byli zachwyceni!

Następnie udaliśmy się do wyjątkowej restauracji - Pod Aniołami, gdzie czekał na nas przepyszny posiłek. Palce lizać! Taki obiad dodał nam mnóstwa energii przed obowiązkowym pakowaniem prezentów dla dzieci, które miały zostać odwiedzone w dniu następnym.

Dzięki uprzejmości obu hoteli - Novotel Centrum Kraków oraz Radisson Blu Hotel Kraków - paczki dla dzieci, które wysłaliśmy wcześniej, zostały przechowane oraz udostępniono nam piękne sale konferencyjne, w których pakowaliśmy prezenty. Dzień był długi i intensywny, ale każdy z wolontariuszy wręcz nie mógł się doczekać najważniejszego momentu, jakim były odwiedziny u naszych podopiecznych.

Dzień trzeci – marzenia Huberta i Kamili

Pierwszym z naszych Marzycieli był 7-letni Hubert cierpiący na gładkomózgowie, którego następstwem jest padaczka. Gładkomózgowie to bardzo rzadka i nieuleczalna choroba, zdarza się 1 na 11 mln porodów. Z tą chorobą dzieci przeważnie dożywają do 2 roku życia. Chłopiec nie mówi, ma zeza, opóźnienie psychomotoryczne, nie chodzi prawidłowo. Mimo tak ciężkich schorzeń jest dzieckiem pogodnym i bardzo inteligentnym. 

Największym marzeniem Huberta był laptop ze specjalnym oprogramowaniem logopedycznym.

7-latek czekał na nas od wczesnego ranka. Praktycznie nie odchodził od okna. Na nasz widok zaniemówił, by po chwili pięknie się uśmiechnąć i radośnie przywitać. Hubert nie mówi, ale jego gesty i zachowanie wyrażały jedno – nieopisane szczęście na widok tak długo oczekiwanych gości. Mama Huberta zaproponowała herbatę i poczęstowała ciastem, ale chcieliśmy najpierw przekazać upragnione prezenty. Chłopiec uwielbia samochody, dlatego dostał od nas dużo zestawów autek, tory wyścigowe, książeczki o pojazdach, a także inne gry i zabawki. Na widok każdego kolejnego prezentu 7-latek uśmiechał się coraz szerzej, a gdy zobaczył upragnionego laptopa, wręcz uściskał prezent. Po obowiązkowej sesji zdjęciowej pozostała nam już tylko zabawa. Wolontariusze wspólnie z Hubertem złożyli tor wyścigowy, który dostarczył nie lada atrakcji. Chłopiec był w siódmym niebie, a jego mama nie mogła ukryć łez wzruszenia. W międzyczasie laptop został podłączony. Wszystko zadziałało idealnie, tak jak idealne było nasze spotkanie. Nadszedł czas, aby ruszyć do domu kolejnej Marzycielki. 

15-letnia Kamila cierpi na mózgowe porażenie dziecięce oraz epilepsję. Potrafiła mieć nawet 30 ataków dziennie, co spowodowało uszkodzenie mózgu i z dziecka w normie intelektualnej stała się dorastającą dziewczynką z upośledzeniem w stopniu umiarkowanym. Tylko dzięki ogromnemu zaangażowaniu mamy, rehabilitacji i ćwiczeniom Kamila znowu chodzi i mówi. Rodzinie jest jednak bardzo ciężko. Tata nastolatki wyprowadził się i obecnie wychowuje ją tylko mama, która ze względu na chorobę córki nie pracuje zawodowo.

Kamila od dawna marzyła o smartfonie. Teraz nie będzie jej już przykro, że wszyscy jej rówieśnicy posiadają najnowsze urządzenia. Teraz Kamila ma już swój pierwszy wyśniony smartfon. 

Nastolatka nic nie wiedziała o naszej wizycie. Mama postanowiła zachować nasze odwiedziny w tajemnicy do samego końca. Obawiała się zbyt dużych emocji związanych z oczekiwaniem. Co więcej nie była pewna, jaka będzie reakcja córki na widok gości. Dziewczyna, na co dzień nie ma styczności z młodzieżą. Na szczęście pomimo ogromnego zdziwienia przywitała nas bardzo entuzjastycznie, zaprosiła do pokoju i wręcz nie mogła uwierzyć, że przyjechało do niej tyle osób. Kamilka od razu zwróciła uwagę na przyniesione pakunki, ale zawahała się przed otwarciem pierwszego, ponieważ nie była pewna, czy może. Kanadyjczycy szybko jednak gestami i uśmiechem upewnili ją, że prezenty są dla niej i chwilę później zbieraliśmy już tylko papiery po otwartych paczkach. 15-latka była zachwycona. Każda rzecz została przytulona i w podzięce za każdą podarowała nam bezcenny uśmiech. Na widok telefonu aż skoczyła z radości. Każdy z przyniesionych podarunków został pokazany mamie - był to obowiązkowy punkt programu. Kamila cieszyła się i dzieliła swoją radością z najbliższą jej sercu osobą. Dziewczynka otrzymała od nas gry, kosmetyki oraz inne drobne upominki, które bardzo jej się spodobały. Podekscytowana, w pewnym momencie przyniosła ze swojego pokoju kolorowe peruki i rozpoczęliśmy zabawę co najmniej na miarę małego karnawału. Wspólnie śpiewaliśmy i śmialiśmy się do rozpuku. Nawet nie zauważyliśmy, kiedy czas wizyty zaczął dobiegać końca. Kamila nie chciała nas wypuścić i było jej bardzo przykro. Nam też ciężko było się rozstać. Ta wizyta była bardzo wyjątkowa i potrzebna.

Po intensywnym dniu pełnym wrażeń udaliśmy się na zasłużony odpoczynek do goszczącego nas Hotelu Sosnowa Oaza w Baranowie Sandomierskim.

Dzień czwarty – fantazje Izabeli, Daniela i Patryka

Po obowiązkowym śniadaniu rozpoczęliśmy spełnianie marzeń. Naszą pierwszą marzycielką była Iza.

6-letnia Iza od listopada 2015 zmaga się z ostrą białaczką limfoblastyczną. Sterydy, chemia, znów sterydy. Dziewczynka nadspodziewanie dobrze znosiła leczenie, ale bywały też dni, że nie miała ochoty nawet rozmawiać. Nigdy się nie buntowała. Od początku wiedziała, że długo nie wróci do domu, że wypadną jej włoski. Pogodziła się, ale nie poddała. Dziś Iza jest już w domu, przyjmuje chemię podtrzymującą, powoli wraca do sił i jest szczęśliwa. Tylko trochę tęskni za swoim dawnym życiem.

Leżąc w szpitalu, kilkulatka wyśniła sobie piękne, białe mebelki oraz prawdziwie „księżniczkowy” pokój. Sen stał się jawą pewnego marcowego popołudnia, kiedy to do drzwi Izy zapukał kurier z tajemniczą przesyłką. Potem był kolejny kurier i w końcu my, przedstawiciele fundacji i wolontariusze z „górą” kolorowych podarunków. Tajemnicze paczki dostarczone przez kuriera przestały być tajemnicze, gdy tylko tata wziął do ręki śruby i wkrętarkę. Oczom Izy ukazywały się kolejno: piękna szafa, komoda, biurko i łóżko. I ten cudownie wygodny materac. A potem przyjechaliśmy my. Dziewczynka była tak bardzo szczęśliwa. Dumnie oprowadziła nas po swoim nowym, pięknym pokoju. Na widok kolejnych prezentów nie potrafiła ukryć zdziwienia. „To wszystko dla mnie?’ Piękne obrotowe „księżniczkowe krzesełko”, obraz, strój królewny, zestawy do robienia biżuterii, koraliki, puzzle… Iza uważnie obejrzała każdy prezent, a potem tak cudnie się cieszyła. Montaż krzesła okazał się ponadgodzinnym wyzwaniem. Podczas gdy męska część grupy zajęta była składaniem mebla, wolontariuszki bawiły się z 6-latką. Było przymierzanie sukni, układanie puzzli, malowanie koralików. Śmiech dziewcząt słychać było w całej okolicy. Mama ze spokojem przyglądała się naszym zabawom, a na koniec poczęstowała nas pysznym, domowym ciastem. Wizyta u Izy była wprost cudowna, ale czas było odwiedzić naszego kolejnego niezwykłego Podopiecznego.

16-letni Daniel przez pierwsze 6 lat swojego życia wydawał się być zdrowym, prawidłowo rozwijającym się dzieckiem. Niestety w zerówce zaczęło się z nim dziać coś niepokojącego – biegał inaczej niż inne dzieci, ciężko było mu wstawać, często się przewracał. Nauczycielka zasugerowała wizytę u specjalisty. Wkrótce okazało się, że chłopiec cierpi na bardzo poważną, nieuleczalną chorobę – dystrofię mięśniową Duchenne'a. Dziś Daniel porusza się już tylko na wózku. Jego nogi odmówiły posłuszeństwa kilka lat temu. Z każdym dniem coraz słabsze stają się też jego ręce.

Daniel jak każdy nastolatek chciałby się bawić i korzystać z życia. Niestety jego możliwości są bardzo ograniczone. Największą fantazją chłopca była konsola PS4 z grami i telewizor.

Początkowo Daniel był bardzo nieśmiały. „Pierwsze lody” pomogli przełamać jego bracia. Zostaliśmy zaproszeni do pięknego salonu, gdzie czekały na nas prawdziwe delikatesy. Pachniało pięknie, ale w tym momencie najważniejszy był nasz Marzyciel i przyniesione dla niego pakunki. Moment otwierania paczek był bardzo podniosły. Każdy prezent został ostrożne odpakowany i dokładnie obejrzany. 16-latek był zachwycony. Na widok PS4 i gier cudnie się uśmiechnął, na widok telewizora wręcz zaniemówił, a w oku zakręciła mu się łezka. Trudno mu było ukryć zadowolenie oraz lekkie wzruszenie. Bardzo przeżywał naszą wizytę i z wrażenia nie mógł powiedzieć więcej niż cichutkie „dziękuję, dziękuję…” Młodzi Kanadyjczycy doskonale zrozumieli zachowanie chłopaka i bardzo naturalnie opowiedzieli mu o kraju, z którego pochodzą. Zabawne opowieści, ciekawostki… wszystko po to, by Daniel poczuł się swobodnie.  Chłopiec i cała jego rodzina byli bardzo, bardzo wdzięczni.  Po odpakowaniu prezentów i skosztowaniu upieczonego przez mamę ciasta, ruszyliśmy do pokoju nastolatka, żeby zainstalować telewizor i konsolę. Ciekawostką była winda, która podwoziła Daniela prosto do pokoju, a która w całości została zbudowana przez jego tatę. Kupno windy przerastało możliwości finansowe rodziny, dlatego tata postanowił spróbować swoich sił. Efekt? Imponujący. Po zainstalowaniu urządzeń Danielowi nie pozostało już nic innego jak przetestowanie nowych gier. Chłopak był w siódmym niebie. W międzyczasie pobawiliśmy się jeszcze z jego młodszymi braćmi. Widok zadowolonego i bardzo wzruszonego prezentami nastolatka na zawsze zostanie z nami. Wizyta była prawdziwie niezapomniana, ale na nasze przybycie czekało już kolejne dziecko.

Choroba 5-letniego Patryka początkowo nie dawała praktycznie żadnych objawów. Jedynym sygnałem, który zaniepokoił rodziców, był krwiomocz, ale pediatra stwierdził, że przyczyna leży w diecie. Niestety wyniki badań były alarmujące. Trzeba było natychmiast zrobić usg, które wykazało 7-centymetrowego guza w nerce. Choroba rozwijała się w zastraszającym tempie. Patryczek poddany został chemioterapii, a następnie operacji wycięcia całej nerki. Na dzień dzisiejszy chłopiec najgorsze ma już za sobą i powoli wraca do normalności.

Patryk najbardziej na świecie marzył o rowerze, który pomógłby mu zapomnieć o przeżytym koszmarze, zwłaszcza, że zbliżała się wiosna i okazji do wyjazdów było coraz więcej.

5-latek czekał na nas pięknie ubrany razem ze swoim bratem i rodzicami. Chłopcy byli bardzo podekscytowani naszą wizytą i prezentami. Gdy tylko zobaczyli przyniesione podarunki, aż skoczyli z radości. Kilka sekund później rozpoczęło się wielkie rozpakowywanie paczek. Patryk rwał papier z prędkością światła, młodszy braciszek pomagał z całych sił. Nasz Marzyciel był zachwycony - auta, tor wyścigowy, puzzle i wszelkiego rodzaju gadżety były idealnymi prezentami. Chłopiec myślał, że to już wszystkie niespodzianki, dlatego kiedy na samym końcu do pokoju wjechał piękny rower, aż nie mógł uwierzyć. Skakał i piszczał z radości. Od razu wskoczył na swojego rumaka i popędził do przedpokoju. Był bardzo szczęśliwy, a jego mama aż popłakała się ze wzruszenia. Później wspólnie bawiliśmy się przyniesionymi zabawkami. W międzyczasie mama poczęstowała nas przepysznym ciastem. Wizyta była wprost wspaniała. Cieszyliśmy się, że mogliśmy sprawić Patrykowi tak wiele radości.

Później, po tak intensywnym dniu, udaliśmy się do goszczącego nas hotelu Posiadłość Agroturystyczna "Leśny Dworek" w Cisowie,  gdzie czekała na nas jeszcze praca - pakowanie prezentów na następny dzień. Pakowanie przebiegło szybko i sprawnie w bardzo komfortowych warunkach tego nowoczesnego hotelu.

Dzień piąty – fantazje Kacpra, Weroniki, Jakuba, Kamili i Jakuba oraz Dominika

Dzień zaczęliśmy od wizyty u 5-letniego Kacpra, który zachorował jesienią 2015 roku. Rodzice wezwali pogotowie po tym, jak ich synek dostał nagłego ostrego bólu brzucha i silnych wymiotów. Badania wykazały drastycznie niski poziom hemoglobiny, dlatego trzeba było natychmiast przetaczać krew. Początkowo lekarze nie podejrzewali najgorszego, ale po pobraniu szpiku nie było już wątpliwości – zdiagnozowano ostrą białaczkę limfoblastyczną. Kacper ma za sobą długie leczenie szpitalne, teraz przyjmuje chemię podtrzymującą w domu.

Największym marzeniem chłopczyka był Xbox oraz wyśniony rower.

Nie lada wyzwaniem okazało się znalezienie domu Kacperka, ponieważ jak się okazało, w tej samej miejscowości istnieją te same nazwy ulic z taką samą numeracją. Dlatego na wizytę byliśmy nieco spóźnieni, a mama 5-latka zaczęła powątpiewać już, czy w ogóle przyjedziemy. Szczęśliwi, że udało nam się nareszcie dotrzeć na miejsce, z uśmiechami zawitaliśmy do domu Kacpra. Nasz Marzyciel i jego bliscy - mama i rodzeństwo - mieszkają w bardzo ciężkich warunkach. W domu nie ma bieżącej wody i kanalizacji. Cała rodzina zajmuje jedną izbę, którą od wejścia oddziela tylko skromna kuchnia ze starym piecem kaflowym. Najmłodszy brat Kacperka ma zaledwie kilka miesięcy. Wychowywanie niemowlaka oraz chorego dziecka w takich warunkach jest nie lada wyzwaniem. Kacperek okazał się niezwykle nieśmiałym chłopcem. Przez pierwszą godzinę nie chciał na nas nawet spojrzeć, mało tego - uciekł do kuchni, gdzie schował się za drzwiami. Ciekawość w końcu jednak wygrała z zawstydzeniem. Powolutku, małymi kroczkami, po namowie mamy 5-latek przyszedł do pokoju i powoli, bardzo delikatnie zaczął rozpakowywać paczki. Chłopiec był wniebowzięty! Każdy prezent wywołał u niego piękny uśmiech oraz wzruszenie, którego nie mógł ukryć. Kacper od razu poprosił o pomoc przy zainstalowaniu Xboxa, a następnie zaprezentował wszystkim swój nowy rower. W pełnym ekwipunku, z kaskiem na głowie dumnie pokazywał się wszystkim obecnym gościom. Potem przyszła pora na klocki LEGO. Zabawa była wyśmienita i dostarczyła obdarowanemu dużo radości. Początkowe onieśmielenie już dawno zniknęło. Oprócz wymarzonego Xboxa Kacper dostał również gry w tym swoją ulubioną Minecraft, którą należało ściągnąć z internetu, co dla 5-latka, który nie umie jeszcze czytać, nie stanowiło żadnego problemu. Dzięki otrzymanym prezentom czas, jaki został do zakończenia leczenia, z pewnością upłynie chłopczykowi znacznie szybciej i przyjemniej. Zakończyliśmy tę przemiłą wizytę i udaliśmy się do naszej następnej Podopiecznej – Weroniki.

Jesienią 2016 roku mama 15-letniej Weroniki zauważyła na jej szyi dziwny guz. Poza tym córka nie miała żadnych innych niepokojących objawów i czuła się dobrze. Pediatra od razu skierował dziewczynkę do szpitala. Okazało się, że cierpi na ziarnicę złośliwą. Od tego czasu nastolatka przebywa praktycznie non stop na oddziale onkologicznym i przyjmuje chemię. Być może konieczne będą także naświetlania.

Z braku jakichkolwiek zajęć w szpitalu Weronikę dopada nuda i przygnębienie. Jej największym marzeniem był netbook oraz nowe książki.

Dziewczyna wraz z ukochaną mamą wprost nie mogły doczekać się naszej wizyty. Mama bardzo entuzjastycznie przywitała naszą grupę, a Weronika pięknie się uśmiechnęła. Nastolatka jest niezwykle nieśmiała. Choroba i wyczerpujące leczenie bardzo wiele zmieniły w jej życiu. Kiedyś pewna siebie i otwarta, dziś zamknęła się w sobie, jakby utraciła coś bardzo ważnego – poczucie własnej wartości. Podczas naszych odwiedzin praktycznie nie powiedziała ani słowa, co nie znaczy, że była niezadowolona z wizyty i przyniesionych prezentów. Wręcz przeciwnie. Oszołomiona ilością podarowanych jej książek oraz wymarzonym, pięknym netbookiem, wzruszyła się do łez. Bardzo trudno było jej ukryć emocje. Podczas gdy Weronika konfigurowała nowego netbooka, mama poczęstowała nas przepysznym ciastem i opowiedziała nam o trudach choroby, wyrzeczeniach, chwilach dobrych i złych. Opowieść mamy wywarła na nas bardzo duże wrażenie, a ona sama bardzo ucieszyła się, że w końcu mogła podzielić się z kimś swoją historią. To było wyjątkowe i bardzo potrzebne spotkanie, które na długo pozostanie w pamięci nas wszystkich.

Następnym przystankiem w naszej niesamowitej podróży był dom 9-letniego Kuby. W 2013 roku chłopiec zaczął cierpieć na silne bóle brzucha. Wymiotował i miał biegunkę, jednak lekarze nie zlecili szczegółowych badań. Trwało to kilka miesięcy, aż w końcu pewnego dnia malec zaczął wymiotować kałem. Potrzebna była natychmiastowa operacja i dopiero wtedy padła diagnoza: rak jelita cienkiego. Razem z guzem wycięto kawałek jelita, a następnie zastosowano agresywną chemioterapię, która wyniszczyła organizm chłopca. Teraz Kuba najgorsze ma za sobą, pozostała bardzo obniżona odporność i bóle brzucha, których przyczyny lekarze nie mogą znaleźć.

Kuba najbardziej na świecie marzył o rowerze, który byłby symbolem odzyskanego dzieciństwa, a także o smartwatchu.

Pomimo tego, że nasza wizyta została zaplanowana na popołudnie, 9-latek wyczekiwał nas od samego rana. Właściwie na nasze odwiedziny czekała cała rodzina, a zwłaszcza rodzeństwo chłopca. Po przywitaniu się ze wszystkimi, Jakubek zaprosił nas do pokoju i od razu zabrał się za rozpakowywanie przyniesionych przez nas podarunków. Bardzo pieczołowicie odwijał każdy starannie zapakowany prezent i za każdy pięknie i głośno dziękował. Na widok wymarzonego smartwatcha  aż dostał wypieków. Potem była piłka nożna. Kuba od razu zaproponował mecz towarzyski na pobliskim Orliku, a ponieważ pogoda sprzyjała, na nic nie czekając, cała grupa zerwała się z entuzjazmem z kanapy i pobiegła na stadion. Drużyna Polski składała się z Jakuba, jego braci oraz znajomych ze szkoły, a drużyna Kanady reprezentowana była dumnie przez młodych wolontariuszy. Co to był za mecz! Po ponad 45 minutowej zaciętej walce Kanadyjczycy przegrali z kretesem. Nikt jednak nie był smutny. Najważniejsza w grze była przecież wspólna zabawa i ruch, którego tak bardzo brakowało wszystkim po długiej i mroźniej zimie. Byliśmy pod ogromnym wrażeniem umiejętności piłkarskich naszego Marzyciela, który, pomimo dużej różnicy wieku, wspaniale reprezentował swoją drużynę. Wykończeni po meczu zrobiliśmy obowiązkową sesję zdjęciową na pamiątkę tego wyjątkowego wydarzenia. Kiedy czas naszej wizyty dobiegł końca, wszyscy zauważyliśmy, że 9-latek jakby posmuniał. Od razu domyśliliśmy się dlaczego.. Otóż Jakub czekał na jeszcze jeden prezent - wymarzony rower. Niestety z powodu pomyłki kuriera rower nie został dostarczony na czas. Miał dojechać następnego dnia rano, o czym od razu poinformowaliśmy chłopca i jego rodzinę. Mama uznała, że to nawet dobrze się złożyło. Kuba dostał tak wiele dodatkowych prezentów (klocki Lego, gry, puzzle), że będzie miał zajęcie na cały dzień… i dłużej. Wizyta u chłopca była wspaniała, a ilość pozytywnej energii po spotkaniu i wspólnej zabawie na długo została jeszcze z nami.  Z radością ruszyliśmy w dalszą drogę, do naszego kolejnego Podopiecznego.

Kamil ma 17 lat i od urodzenia choruje na hemofilię. Trzy razy w tygodniu przyjmuje dożylnie leki na krzepnięcie krwi. Mimo to miewa bolesne wylewy. W wieku 10 lat zdiagnozowano u niego kolejną nieuleczalną chorobę, chorobę Leśniowskiego-Crohna, która bardzo wyniszcza jego organizm.

Nastolatek ma jedną wielką pasję - kręcenie i obróbka filmów. Największym jego marzeniem był laptop o bardzo dobrych parametrach, sprzęt, dzięki któremu będzie mógł rozwijać pasję, oraz mikrofon do laptopa.

Kamil oraz jego młodszy brat wraz z resztą rodzeństwa i rodzicami byli bardzo podekscytowani. Pięć minut przed naszym przyjściem ich dom opuścili przedstawiciele firmy, która postanowiła zrealizować fantazję naszego drugiego Podopiecznego, brata Kamila – Jakuba, który choruje na ciężką postać hemofilii typu A. Jego największym marzeniem, które spełniło się tego samego dnia, była bieżnia sportowa oraz specjalna pufa do siedzenia w kształcie piłki nożnej. Tak więc atmosfera w domu była bardzo podniosła. Nie opadły jeszcze emocje po wizycie pierwszych gości, a kolejni przynieśli nowe prezenty. Nie czekając na nic, Kamil odpakował wszystkie podarunki, z których był niezwykle zadowolony. Chłopak bardzo się starał nie okazywać emocji, ale nie potrafił ukryć uśmiechu i radości na widok otrzymanych niespodzianek. Nastolatek otrzymał wymarzonego laptopa oraz mikrofon, a ponieważ jest także zagorzałym fanem FC Barcelony, niezwykle się ucieszył z akcesoriów i gadżetów związanych z tym klubem piłkarskim. Chłopcy pochwalili się jeszcze prezentami otrzymanym wcześniej i wspólnie zrobiliśmy sesję zdjęciową. Kanadyjczycy byli bardzo zainteresowani pasją Kamila - tworzeniem filmików i wypytali go o każdy szczegół. Nasz Marzyciel pochwalił się niektórymi z nich i wszyscy byliśmy pod ich ogromnym ważeniem. Wizyta, pomimo, że krótka okazała się bardzo udana. Nigdy nie zapomnimy Kamila i jego przesympatycznej rodziny.

 

Tego dnia czekało nas jeszcze jedno wyjątkowe spotkanie. Z 15-letnim Dominikiem i jego bliskimi spotkaliśmy się na uroczystej kolacji w, goszczącej naszą „świtę”, restauracji La Melisa. Domiś, jak zdrobniale nazywa go ukochana mama, cierpi na mózgowe porażenie dziecięce. Chłopiec zmaga się z szeregiem ograniczeń: upośledzenie umysłowe, problemy z komunikacją, zaburzenia koordynacji. Jego życie to nieustająca rehabilitacja i zajęcia ze specjalistami. Pomimo swoich ograniczeń jest bardzo sympatycznym i otwartym dzieckiem. Jego największym marzeniem był duży tablet.

Przed restauracją La Melisa spotkaliśmy się punktualnie o 19.00. W Sali VIP czekał już na nas specjalnie przygotowany stół. Od pierwszych momentów poczuliśmy się wyjątkowo. Cudowna obsługa, przepyszne jedzenie. Po fantastycznym drugim daniu przyszła pora na niespodziankę. Pan Tomasz Barański, właściciel restauracji, wręczył nastolatkowi wyśniony prezent… a nawet dwa. Duży i mały tablet – tego nie spodziewał się nikt. Domiś i jego mama byli zachwyceni. Chłopiec wyściskał i wycałował przedstawicielkę fundacji i właściciela restauracji, a wszyscy zgromadzeni nie potrafili ukryć łez wzruszenia. Następnie na cześć Domisia podano prawdziwie królewski specjał - bezowy tort śmietankowy z sosem truskawkowym. To był niesamowity, pełen ciepła i niespodzianek wieczór. Takich spotkań nie zapomina się… nigdy.

Ponieważ dzień był bardzo długi i obfitujący w wiele niezwykłych wizyt wszyscy potrzebowaliśmy chwili odpoczynku i snu. Udaliśmy się więc do goszczącego nas komfortowego Hotelu Nihil Novi w Radomiu.

Dzień szósty- fantazje Zosi, Zuzi oraz Dawida

Kolejny intensywny i pełen emocji dzień rozpoczęliśmy od wizyty u 5-letniej Zosi, która zachorowała w 2013 roku. Rodziców zaniepokoił fakt, że ich córka często traci równowagę i ma nawracające nudności. Badania wykazały krwawienie doczaszkowe spowodowane obecnością złośliwego guza mózgu. Diagnoza brzmiała niczym wyrok, ale na szczęście dziewczynka pomyślnie przeszła operację, a następnie chemioterapię i naświetlania. Nie obyło się jednak bez powikłań. Zosia chudła i musiała być dokarmiana dojelitowo. Po chorobie pozostał jej także lekki niedowład.

5-latka najbardziej na świecie marzyła o „parterowym” domku ogrodowym z drzwiczkami i okienkami, takim jak z bajki.

Dziewczynka czekała na naszą wizytę od samego rana. Była bardzo podekscytowana, tak bardzo chciała pokazać nam swój piękny nowy domek. Wyśniona altanka została dostarczona dwa dni wcześniej, ponieważ jej gabaryty zdecydowanie przewyższały możliwości samochodu, którym podróżowaliśmy. Co więcej, montaż takiego domku, nawet dla wytrwałych pomocników z Kanady, mógłby okazać się nie lada wyzwaniem. Za namową rodziców Zosi wysłaliśmy domek wcześniej. Gdy dotarliśmy na miejsce, pozostało nam już tylko malowanie. Zanim to jednak nastąpiło, kilkulatka zaprosiła wszystkich do swojego pokoju, gdzie wręczyliśmy jej dodatkowe prezenty. Dziewczynka była zachwycona! Otrzymała artykuły plastyczne, gry planszowe, quizy, puzzle i wiele innych interesujących zabawek. Po obowiązkowym złożeniu puzzli udaliśmy się na podwórko, gdzie zabraliśmy się za malowanie domku. Ponieważ mieliśmy tylko 3 pędzle, część grupy została oprowadzona przez Zosią po gospodarstwie, które należy do jej dziadków. Świnie i krowy okazały się nie lada atrakcją dla młodych Kanadyjczyków. Co więcej, ukochana sunia naszej Marzycielki właśnie urodziła szczeniaczki. Maluchy były przeurocze. Malowanie domku poszło sprawniej niż myśleliśmy, a efekt był piorunujący. Zosia była zachwycona. Wspaniałym dodatkiem okazały się żywe bratki, które również otrzymała w prezencie. W nagrodę za ciężką pracę mama dziewczynki zaprosiła nas na pyszny bigos, który zniknął ze stołu z zadziwiającą prędkością. Nigdy nie zapomnimy Zosi ani jej cudownej rodziny i pięknej farmy, na której mieszkają.

Pełni nowej energii ruszyliśmy do domu naszej kolejnej Podopiecznej – Zuzi.

Zuzia ma 8 lat. Zaraz po urodzeniu lekarze zdiagnozowali u niej zespół Downa oraz wadę serca, która wymagała pilnej interwencji chirurgicznej. Potem okazało się, że konieczna będzie także operacja żołądka. Dziś dziewczynka nadal boryka się z wieloma różnorodnymi problemami zdrowotnymi – ma m.in. niedoczynność tarczycy, wadę wzroku, skoliozę, refluks, jej mięśnie są nadmiernie wiotkie. Zuzia wszystko rozumie, ale nie mówi.

Rodzice bardzo by chcieli, aby ich córka miała jak najlepsze warunki do rozwoju i edukacji, dlatego idealnym prezentem dla niej był prosty laptop. Spełniło się też marzenie Zuzi o nowych mebelkach.

Mama 8-latki zachowała naszą wizytę w tajemnicy aż do końca. Dziewczynka przywitała nas z lekkim zdziwieniem na twarzy, by sekundę później szeroko się uśmiechnąć i gestami zaprosić do środka. Na widok góry prezentów nie potrafiła powstrzymać emocji. W mgnieniu oka rozpakowała kolorowe paczki. Laptop, „księżniczkowe krzesło”, zestaw drewnianych instrumentów muzycznych, puzzle, zabawki… Gdy otworzyła pudełko z tygryskiem Kira, aż podskoczyła z radości! Marzyła o tej interaktywnej zabawce od ponad roku. Każdy, ale to każdy prezent został przez Zuzię mocno przytulony i ucałowany. Widok rozpromienionej buzi był absolutnie bezcenny. Gdy niespodzianki zostały już rozpakowane, 8-latka z dumą zaprowadziła nas do pokoju, gdzie pochwaliła się nowymi mebelkami, które dotarły kilka dni wcześniej. Mama Zuzi ze wzruszeniem opowiadała o bruzdach na ciele córki, które pojawiały się po nocach spędzonych w starym łóżku. Nowe łóżko i materac były koniecznością, niestety rodziców nie było na nie stać. Teraz dziewczynka ma cudownie wygodny materac, piękne sosnowe biurko z „księżniczkowym” krzesłem i łóżko. Teraz czuje się jak prawdziwa mała dama. Chwile spędzone u Zuzi na długo pozostaną w naszej pamięci. Wspólna zabawa, malowanie, niekończący się śmiech. Na sam koniec naszej wizyty wręczyliśmy jeszcze mały drobiazg mamie 8-latki. Była tak bardzo wzruszona, że nie potrafiła powstrzymać fali łez. Do końca nie wierzyła, że jej dziecko, a tym bardziej ona, mogą być dla kogokolwiek ważne. To było wyjątkowe spotkanie, ale tego dnia czekał na nas jeszcze jeden niezwykły Marzyciel, dlatego musieliśmy ruszyć w dalszą drogę.

10-letni Dawid nie ma łatwego życia. Przyszedł na świat z jedną nerką, parę lat temu zdiagnozowano u niego zespół Aspergera, a w zeszłym roku wykryto nowotwór złośliwy kości. Chłopczyk długo cierpiał z powodu bólu i obrzęku ręki, aż w końcu nie był jej w stanie nawet podnieść. W październiku 2016 roku przeszedł bardzo poważną operację. Było ryzyko, że rękę trzeba będzie amputować, ale ostatecznie lekarze wstawili całościową endoprotezę. Niestety nowotwór dał przerzuty na płuca, dlatego konieczne były dwie kolejne operacje oraz chemioterapia. Walka nadal trwa… Jakby nie dość pod koniec ubiegłego roku zmarł tata chłopca.

Największym marzeniem Dawida był dobry laptop do gier i konsola PS4. 10-latek tak bardzo chciałby zapomnieć o rzeczywistości. Jest wyjątkowym dzieckiem, które nie przestaje marzyć i na przekór losowi wierzy, że wszystko co złe ma swój kres.

Chłopiec wiedział o naszych odwiedzinach, wiedział, że przywieziemy jakieś prezenty. Zaprosił nawet kolegów, by móc z nimi dzielić swoje szczęście. A było ogromne. Z każdą otwieraną paczką uśmiech Dawida stawał się coraz szerszy. Gdy zobaczył konsolę wprost zaniemówił. Gdy przyszła kolej na laptopa, jego twarz promieniała jak nigdy dotąd. Głaskał i przytulał, każdy klawisz został dotknięty i wypróbowany. 10-latek otrzymał także wymarzonego smartwatcha i zestaw gier: Minecraft, Lego Jurajski Park, Lego Przygoda, Little Big Planet 3. Ponieważ jest wielkim fanem klocków LEGO i dinozaurów wśród prezentów nie mogło zabraknąć zestawu LEGO Park Jurajski. Po otwarciu wszystkich paczek wolontariusze zajęli się konfiguracją sprzętu. Gdy wszystko było już gotowe, na „pierwszy ogień poszła” gra Minecraft. Dawid momentalnie znalazł się jakby w innym, lepszym świecie. Mama nie mogła nacieszyć się szczęściem syna. Już nie pamiętała nawet, kiedy ostatnio tak świetnie się bawił, tak głośno śmiał. Choć wizyta nie była długa, dla nas liczył się tylko Dawid i to, jak bardzo był szczęśliwy.

Dzień zakończyliśmy w goszczącym nas hotelu Biały Pałac w Palczewie. Tam mogliśmy, w komfortowych warunkach, nabrać sił na kolejny dzień

Dzień siódmy – fantazje Kacpra i Weroniki

Nadszedł ostatni dzień wizyt u chorych dzieci. Po śniadaniu udaliśmy się prosto do 16-letniego Kacpra, który choruje od roku. Początki były niepozorne, praktycznie jedynym niepokojącym objawem było gorsze samopoczucie i osłabienie. Niestety niedługo potem rozegrał się prawdziwy dramat. U chłopca doszło do perforacji żołądka. Przeprowadzono operację ratującą życie, potem kolejną, aby pobrać wycinek do badań. Okazało się, że Kacper ma nowotwór złośliwy - chłoniak Burkitta III stopnia, umiejscowiony w żołądku. Leczenie już zakończono, ale wciąż widać zmianę na żołądku i nastolatek czeka na decydującą tomografię.

Największym marzeniem Kacpra był rower. Długie wycieczki, zapomnienie, wolność… 

Chłopiec czekał na nas od samego rana. Początkowo był bardzo nieśmiały, ale szybko udało się przełamać pierwsze lody. 16-latek od razu zwrócił uwagę na przyniesione prezenty. Było ich tak dużo, że sam widok paczek przyprawiał o zawrót głowy. Na pierwszy ogień poszły książki kucharskie. Chłopak uwielbia gotować. Szkoda, że nie mieliśmy więcej czasu, bo na poczekaniu wynalazł kilka bardzo ciekawych przepisów. Przeglądając książki kucharskie znalazł coś jeszcze – specjalną dedykację Pana Adama Kozaneckiego. Był bardzo wzruszony. Oprócz książek otrzymał także ekspres do kawy, zestaw gier komputerowych i akcesoria piłkarskie. Kiedy wydawało się, że to już koniec niespodzianek, do pokoju wjechał piękny KROSS HEXAGON - rower, o którym Kacper tak bardzo marzył. Nastolatek był w szoku. Długo przecierał oczy, jakby nie wierząc, że to wszystko dzieje się naprawdę.  Był taki wzruszony i szczęśliwy. Dumnie pozował do zdjęć z wyśnionym prezentem. Po obowiązkowej sesji czekała na nas niespodzianka w postaci słodkiego poczęstunku przygotowanego przez mamę 16-latka. A potem wydarzyło się coś bardzo miłego. Tata chłopca przyniósł do domu malutką kózkę. Młodzi Kanadyjczycy byli zachwyceni, każdy chciał przytulić malucha. Gdy Kacper zachorował, lekarze polecili kozie mleko. Rodzice, nie zastanawiając się długo, kupili kozę. I tak właśnie zaczęła się ich przygoda z tymi fascynującymi zwierzętami. Spotkanie z Kacprem i jego bliskimi było wyjątkowe. Gdy nadszedł czas pożegnania nasi gospodarze wszelkimi sposobami starali się odwlec ten moment. To było bardzo miłe, ale niestety musieliśmy ruszać dalej, bo czekała na nas już ostatnia Marzycielka.

Weronika ma 18 lat. Latem 2015 roku trafiła do szpitala z bólami w klatce piersiowej. Lekarze zdiagnozowali nowotwór złośliwy – mięsak Ewinga. Dziewczyna przeszła operację wycięcia zmiany wraz z kawałkiem żebra, a następnie chemioterapię. Niestety z powodu licznych nacieków na sąsiednie kości i narządy konieczna była kolejna operacja, naświetlania i znów chemia. Teraz nastolatka czeka na najważniejsze wyniki badań. Okaże się, czy leczenie zadziałało.

Weronika najbardziej na świecie marzyła o laptopie.

18-latka czekała na nas w domu zupełnie sama, ponieważ jej rodzice byli w pracy. Niecodzienna sytuacja wcale jej nie zestresowała, wręcz przeciwnie. Pewnie zaprosiła nas do pokoju, poczęstowała słodkościami. Świetnie zna angielski, co pozwoliło jej od razu nawiązać wyjątkową więź z kanadyjskimi rówieśnikami. Wszyscy byli pod ogromnym wrażeniem. Gdy przyszła pora na prezenty, Weronika bardzo delikatnie odpakowała każdą paczkę. Książki, filmy, kosmetyki i w końcu wyśniony, piękny biały laptop z etui. Nie sposób opisać radości i wzruszenia dziewczyny. Weronika marzyła o laptopie, ponieważ bardzo przyda jej się do nauki, ale nie tylko. Od ponad dwóch lat nie ma praktycznie kontaktu z rówieśnikami. Zamknięta w domu, z dala od przyjaciół czuje się bardzo samotna. Teraz wiele będzie mogło się zmienić. Nastolatka ma już swoje prywatne okno na świat. Weronika długo rozmawiała z wolontariuszami z Kanady.  Zespoły muzyczne, książki, social media – tak wiele ich łączyło. Nie obyło się oczywiście bez obowiązkowego selfie całej grupy. Radości było co niemiara. Na koniec dziewczyna nieco się wzruszyła. Jak przyznała, była to pierwsza od dwóch lata wizyta jakichkolwiek gości u niej w domu. To było wyjątkowe spotkanie, które na długo pozostanie w pamięci nas wszystkich.

Tego dnia zakończyliśmy wizyty u dzieci. Pełni emocji i cudownych wspomnień udaliśmy się do goszczącego nas hotelu B&B Hotel Warszawa-Okęcie w Warszawie.

Dzień ósmy- wizyta w Ambasadzie Kanady oraz zwiedzanie Niewidzialnej Wystawy i Muzeum Powstania Warszawskiego

Ostatni dzień przed wylotem Kanadyjczyków był bardzo interesujący. Rozpoczął się bowiem wizytą w Ambasadzie Kanady na ul. Pięknej.  Pan Ambasador przeznaczył na spotkanie z nami prawie 2 godziny swojego czasu, które wykorzystaliśmy co do minuty. Przede wszystkim podzieliliśmy się refleksjami na temat odbytej podróży oraz najbardziej wzruszającymi historiami dzieci, które odwiedziliśmy. Ambasador był pod wrażeniem naszego doświadczenia i pracy, którą młodzi ludzie wykonali podczas wizyt. Następnie posłuchaliśmy nieco o stosunkach politycznych, które łączą Kanadę i Polskę, a także o całokształcie pracy placówki dyplomatyczniej, jaką jest Ambasada Kanady. Ciekawostką jest, że technicznie znajdowaliśmy się na terytorium Kanady i dowiedzieliśmy się również, że samochód Ambasadora posiada ten sam przywilej. Wizyta była niezwykle interesująca i pięknie uwieńczyła koniec naszej podróży.

Zaraz potem czekała na nas kolejna niespodzianka. Udaliśmy się bowiem na słynną Niewidzialną Wystawe.  Dzięki zaproszeniu Pani Małgorzaty Szumowskiej - Pani Dyrektor tej instytucji, wolontariusze mogli zdobyć niepowtarzalne doświadczenie. Niewidzialna Wystawa to naprawdę wyjątkowe miejsce.  Młodzi ludzie pierwszy raz w życiu mieli okazję przekonać się na własnej skórze, jak czują i postrzegają świat osoby niedowidzące i niewidome. Takie cenne doświadczenie pomaga w zrozumieniu życia, jakie prowadzą te wyjątkowe osoby. Uświadamia, jakie są ich potrzeby  i skłania do głębszej refleksji na temat tego, jak można im pomóc. Młodzież była zachwycona wystawą i bardzo poruszona rzeczywistością, w jakiej codziennie muszą się odnajdywać osoby niewidzące. 

Wytrwali wolontariusze udali się również do Muzeum Powstania Warszawskiego, gdzie mogli odbyć bezpłatne zwiedzanie oraz obejrzeć wzruszający film „Miasto Ruin”. Wizyta trwała ponad dwie godziny i wszystkim bardzo się podobała. Nikt nie spodziewał się tak interesujących, interaktywnych ekspozycji. Wszyscy byli pod ogromnym wrażeniem tego, co zobaczyli i na pewno na długo zapamiętają tę lekcję historii.  

Ostatnim akcentem tego dnia było zwiedzanie starówki Warszawy, która jak zwykle nie zawiodła. Wieczorne światła lamp podarowały Kanadyjczykom niesamowitą atmosferę Starego Miasta. Grupa była zachwycona piękną architekturą, kamienicami, a nawet kostką brukową. Damska część grupy zastanawiała się jedynie, jakim cudem kobiety w Polsce, które chodzą na wysokich obcasach, mogą bez problemu poruszać się po takiej nawierzchni. No cóż, odpowiedź była jedna - lata praktyki.  

Podróż Spełnionych Fantazji minęła w mgnieniu oka. Po tygodniach przygotowań aż trudno było nam uwierzyć, że nasza Podróż to już historia. Każdy dzień wypełniony był zajęciami do późnego wieczora, każde marzenie wyjątkowe, a każdy marzyciel dźwigał inną historię. Wspólnie z rodzinami dzieliliśmy szczęśliwe momenty, pełne uśmiechów i wiary, a także te smutne, pełne bólu i obawy, co przyniesie następny dzień. Zdarzały się chwile smutku, zwątpienia i buntu przeciwko okrutnemu losowi naszych podopiecznych. Najważniejsze jest jednak to, że udało nam się zaszczepić w nich odrobinę radości, chwilę oderwania się od okrutnej rzeczywistości. Spełniliśmy największe marzenia dzieci, to wspaniałe uczucie i to liczyło się dla nas najbardziej. Jednocześnie ważne były nie tylko prezenty, ale także same wizyty młodych ludzi u chorych i ich rodzin. Wolontariusze w podopiecznych Fundacji zobaczyli nie tylko cierpiące dzieci, lecz także dzieci, które chcą i lubią się bawić, które chcą być po prostu dziećmi i śmiać się w głos, na przekór wszystkiemu. Dorosłym często trudno jest o tym pamiętać, gdyż widzą zrozpaczonych i cierpiących rodziców, którzy robią wszystko, aby pomóc swoim pociechom, a w żaden sposób już nie mogą. Nasza Podróż wypełniona była mieszanymi emocjami; od rozpaczy i bezradności, przez nadzieję i wiarę, aż do radości i zachwytu.

Dziękujemy naszym wolontariuszom, wszystkim fantastycznym sponsorom oraz ludziom dobrej woli, których tak wielu spotkaliśmy podczas Podróży Spełnionych Fantazji. Dzięki każdemu z Was wnieśliśmy radość w życie dzieci i ich rodzin – DZIĘKUJEMY!

PODZIĘKOWANIA

Bez pomocy firm i osób, które ufundowały marzenia i wsparły nas w organizacji, spełnienie tych pięknych dziecięcych fantazji nie byłoby możliwe. Z całego serca dziękujemy Państwu za wniesienie tak wielkiej radości w życie chorych dzieci i ich rodziców, którzy często ze łzami w oczach patrzyli na szczęście swoich pociech. To także dzięki Wam uśmiech zagościł na dziecięcych buziach i mogły one, choć na chwilę, zapomnieć o trudach dnia codziennego, bólu, leczeniu szpitalnym, a rodzice o rozpaczy, gdyż spełnienie marzeń i nasza wizyta rozbudziła w nich nadzieje i zagrzała do walki z chorobą o kolejny dzień życia....

Z całego serca dziękujemy następującym firmom i osobom prywatnym, które wsparły nas w organizacji Podróży Spełnionych Fantazji:

  • Hotelom: Novotel Centrum Kraków i Radisson Blu Hotel w Krakowie, Hotel Sosnowa Oaza w Baranowie Sandomierskim, Posiadłość Agroturystyczna "Leśny Dworek" w Cisowie, Hotel Nihil Novi w Radomiu, Biały Pałac w Palczewie, B&B Hotel Warszawa-Okęcie i Ibis Warszawa Ostrobramska w Warszawie, Novotel Katowice Centrum w Katowicach, Ibis Częstochowa Centrum w Częstochowie, Hotel Ambasador Centrum w Łodzi i hotel De Silva Piaseczno za nieodpłatne ugoszczenie wolontariuszy i koordynatorów podczas spełniania marzeń oraz za przechowanie prezentów i udostępnienie miejsca na pakowanie prezentów dla Marzycieli;
  • Restauracjom: Restauracja "Pod Aniołami" w Krakowie, Karczma Pod Strzechą w Kielcach i Restauracja La Melisa w Radomiu za bezpłatne ugoszczenie wolontariuszy i koordynatorów posiłkiem;
  • Wypożyczalni samochodów Express Rent a Car za nieodpłatne wynajęcie trzech 9-osobowych busów Opel Vivaro;
  • Wypożyczalni samochodów AVIS za nieodpłatne wypożyczenie samochodu Toyota Verso;
  • CAT LC Polska Sp. z o.o. za nieodpłatne dostarczenie prezentów do hoteli dla wszystkich Marzycieli;
  • Niewidzialnej Wystawie w Warszawie za bezpłatne bilety oraz opiekę przewodnika anglojęzycznego;
  • Pani Joannie Struska z Agencji Turystycznej GOLDEN POLAND za bezpłatne zwiedzanie Krakowa w języku angielskim;
  • Państwowemu Muzeum w Auschwitz za udzielenie rabatu na wstęp dla naszej grupy;
  • Kopalnia Soli „Wieliczka” za zniżkę na zakup biletów dla naszej grupy;
  • 4IQ GROUP Sp. z o.o. za udzielenie rabatu na zakup drewnianego domku ogrodowego dla Zosi;
  • Acer Poland Sp. z o.o. za podarowanie laptopów dla Dawida i Weroniki oraz laptopa i pendrive’a dla Kamila;
  • ALLNET Jacek Czerwiński za podarowanie toreb na laptopy dla Dawida, Huberta i Zuzi;
  • Amso Komputery za udzielenie rabatu na zakup torby na laptopa dla Kamila;
  • Arvato Services Polska za przekazanie środków na zakup smartfona, gier planszowych, książek, plecaka i płyty dla Kamili;
  • Bikeman, Warszawa  za udzielenie rabatu na zakup rowerów dla Jakuba, Kacpra i Patryka;
  • DANPOL S.C. za podarowanie materaca dla Izy;
  • FHU EFEKT, Kraków za podarowanie klocków konstrukcyjnych dla Patryka;
  • Firmie DUMEL za podarowanie koralików dla Izy;
  • Firmie Federkern za podarowanie materaca dla Zuzi;
  • FPU ZACHEM za podarowanie globusa dla Kamila;
  • GROSPOL, Warszawa za podarowanie „księżniczkowych” krzesełek obrotowych dla Izy i Zuzi;
  • KLUG Dagna Świątek za podarowanie smartwatcha dla Jakuba;
  • Linklaters Polska za przekazanie środków na zakup laptopa, oprogramowania „Mówik”, klocków, samochodów i artykułów plastycznych dla Huberta;
  • Małemu Samorządowi Uczniowskiemu SP 300 w Warszawie oraz wszystkim Uczniom i Rodzicom, którzy zaangażowali się w akcję oraz Pani Ewelinie Michnowskiej za podarowanie książek i gry planszowej dla Dawida, filmu, pluszaka i książeczki dla Huberta, książeczek dla Izy, książki dla Jakuba, książki dla Kacpra, książek i filmów dla Weroniki; książki dla Kamili, książek dla Patryka, filmów dla Weroniki, książeczek dla Zosi oraz gier, puzzli, samochodzików, pamiętników, maskotek i książeczek dla rodzeństwa;
  • MD Group, Sucha Beskidzka za udzielenie rabatu na zakup mebli dla Zuzi;
  • New Tech Elements Sp. z o.o. za podarowanie smartwatcha dla Dawida;
  • NISSAN SALES CENTRAL & EASTERN EUROPE za podarowanie piłki nożnej dla Jakuba i Kamila;
  • Ogólnopolskiej Grupie IT za udzielenie rabatu na zakup laptopów dla Huberta i Zuzi;
  • Osobom, które przekazały swój 1% za ufundowanie książek dla Weroniki, książek, płyt i puzzli dla Kamila a także gier planszowych, zestawu do eksperymentu, książek i artykułów biurowych dla jego braci oraz gier planszowych, artykułów szkolnych i kosmetyków dla Weroniki;
  • Pani Agnieszce Stankiewicz za przekazanie środków na zakup roweru, kasku, klocków konstrukcyjnych, toru samochodowego, samochodów, gry i puzzli dla Patryka;
  • Pani Izabelli Czarneckiej za namalowanie pięknego „księżniczkowego” obrazu dla Izy;
  • Paniom Marcie Rutkowskiej i Katarzynie Ziółkowskiej oraz Uczniom SP 120 w Warszawie za podarowanie gier dla Huberta;
  • Panu Pawłowi za przekazanie środków na zakup telewizora, kosmetyków, gry planszowej i artykułów szkolnych dla Daniela;
  • Panu Tomaszowi Andrzejowi Kostrzyckiemu za przekazanie środków na zakup zestawu klocków Lego, artykułów plastycznych, puzzli i gier dla Jakuba;
  • Panu Tomaszowi Barańskiemu, właścicielowi Restauracji La Melisa w Radomiu za podarowanie dwóch tabletów dla Dominika i cudowną gościnę;
  • Państwu Annie i Ryszardowi Formela za podarowanie kosmetyków i suplementów firmy Oriflame dla sióstr Jakuba i siostry Kamila oraz torby i kosmetyków dla Weroniki;
  • PARTY TINO, Ożarów Mazowiecki za podarowanie sukni księżniczki, diademu i różdżki dla Izy;
  • P.H.U. KRAKSPORT Spółka Jawna, Kraków za podarowanie czapki z daszkiem FC Barcelona dla Kamila;
  • P.H.W. FENIX, Bełchatów za podarowanie książek kucharskich dla Kacpra;
  • Podopiecznemu fundacji, Mateuszowi Dominikowi za podarowanie klocków Lego Jurassic World Pojmanie Pteranodona dla Dawida;
  • Pomagaczom, którzy wpłacili pieniądze na portalu siepomaga.pl za ufundowanie konsoli PS4 i gier dla Daniela, konsoli PS4 i gier dla Dawida, mebli, zestawu „księżniczkowej” biżuterii, lalek, zamku do składania i kolorowania, artykułów plastycznych, gry planszowej i puzzli dla Izy, roweru z wyposażeniem dla Jakuba, roweru, artykułów biurowych, filmu, pendrive’a i upominków dla Kacpra i jego rodzeństwa, konsoli Xbox One z grami dla Kacpra, drewnianego domku ogrodowego, kwiatków, farb, książek, gier, puzzli, artykułów plastycznych, ciastolin i piasku kinetycznego dla Zosi oraz laptopa i gier dla Zuzi;
  • ProCpu, Piechowice za podarowanie mikrofonu do laptopa dla Kamila;
  • Raiffeisen Polbank za podarowanie kosmetyków dla Izy, Kamili, Weroniki i sióstr Jakuba;
  • Saturn Planet Warszawa V - Blue City za podarowanie netbooka dla Weroniki;
  • Solution Baby Care Sp. z o.o. za podarowanie zestawów małego ogrodnika dla Zosi;
  • VERO Sp. z o.o. za przekazanie środków na zakup mebli, naklejek ściennych, zegara, interaktywnych pluszaków, zestawu muzycznego, klocków, puzzli, zestawu do robienia biżuterii i artykułów plastycznych dla Zuzi;
  • VP Valeant Sp. z o.o. za przekazanie środków na zakup roweru i kasku, zestawów klocków Lego, klocków Minecraft, samochodzików i puzzli dla Kacpra oraz podarunków dla jego rodzeństwa;
  • Wydawnictwu Galeria Książki S.C. za podarowanie książek dla Weroniki;
  • Wydawnictwu JK Sp. z o.o. za podarowanie książki kucharskiej z dedykacją autora dla Kacpra;
  • Wydawnictwu REA Sp. z o.o. za podarowanie książek kucharskich dla Kacpra;
  • Wydawnictwu RM Sp. z o.o. za podarowanie książek kucharskich dla Kacpra i książki dla Kamila;

DZIĘKUJEMY!

 Relacja ze zdjęciami w formacie PDF tutaj!

Wróć

 

Newsletter

Jesteśmy na

Youtube NK