LX i LXI Podróż Spełnionych Fantazji

W marcu odbyły się, pierwsze w tym roku, Podróże Spełnionych Fantazji. Była to sześćdziesiąta i sześćdziesiąta pierwsza Podróż zorganizowana przez Fundację Dziecięca Fantazja, w której uczestniczyli wolontariusze z Kanady. Pierwsze 2 dni spędziliśmy wspólnie podróżując i zwiedzając, następnie rozdzieliliśmy się na aż 3 grupy i spełniliśmy marzenia 35 podopiecznych z województw: mazowieckiego, małopolskiego, śląskiego, świętokrzyskiego, podkarpackiego oraz łódzkiego. Odwiedziliśmy również Ośrodek Rehabilitacyjno-Edukacyjny dla Dzieci i Młodzieży Niepełnosprawnej w Rusinowicach.

Podróże Spełnionych Fantazji nie odbyłyby się gdyby nie pomoc i zaangażowanie ludzi dobrej woli. Dzięki ogromnemu wsparciu przyjaciół – firm i osób prywatnych - marzenia naszych podopiecznych stały się rzeczywistością. W podróż ruszyliśmy trzema wspaniałymi 9-osobowymi busami typu Peugeot Expert użyczonymi nieodpłatnie przez wypożyczalnię samochodów Express Rent a Car z Krakowa oraz luksusowym Toyota Verso z wypożyczalni samochodowej AVIS, również użyczonym nieodpłatnie.

Wielkie serce okazały nam także goszczące nas hotele: Novotel Centrum Kraków, Radisson Blu Hotel i Best Western Galicya w Krakowie, Hotel Sosnowa Oaza w Baranowie Sandomierskim, Posiadłość Agroturystyczna "Leśny Dworek" w Cisowie, Hotel Nihil Novi w Radomiu, Biały Pałac w Palczewie, B&B Hotel Warszawa-Okęcie w Warszawie, Novotel Katowice Centrum w Katowicach, Ibis Częstochowa Centrum w Częstochowie, Hotel Ambasador Centrum w Łodzi i hotel De Silva Piaseczno w Piasecznie.

Dyrekcja, managerowie i pracownicy wszystkich tych wyjątkowych miejsc, każdego dnia dodawali nam moc energii do spełniania kolejnych fantazji i wnoszenia iskierek radości w serca naszych dzielnych bohaterów, dla których walka z ciężką chorobą to codzienność.

Wolontariusze: Elisa, Emma, Niam, Carlyle, Breanna, Shailey, Brandy, Sarah, Annabelle, Ariana, Elizabeth, obie Emily, Haley, Mackenzie, Maya , Rainy, Rosa, Saskia, Xi Yang  nigdy wcześniej nie byli w Polsce, dla niektórych z nich była to pierwsza wizyta w Europie. Polska bardzo im się spodobała. Młodzież chłonęła każdą minutę i każdy moment swojej podróży. Wolontariusze z zaciekawieniem obserwowali wszystko, co się wokół nich działo. Ludzie, architektura, język, zatłoczone ulice czy sklepowe półki z nieznanymi produktami okazały się dla nich nie lada atrakcją! Uderzyły ich różnice kulturowe, które dla nas Polaków są wręcz niedostrzegalne. Graffiti na murach, duża ilość palaczy - takie różnice wszyscy dostrzegli już w pierwszym dniu. Grupa była zachwycona architekturą - nigdy wcześniej nie widzieli takiego połączenia różnych stylów - starego z nowym. Prawdziwą sensacją było dla nich chodzenie po starym Krakowie czy odkrywanie ryneczków mniejszych miejscowości. Wolontariuszy urzekła gościnność i ciepło Polaków, z pozoru zimnych i niedostępnych, ale tak naprawdę życzliwych, pełnych radości i wiary.

Momentem przełomowym w ich podróży były natomiast odwiedziny w domach naszych podopiecznych. Mimo braku znajomości języka polskiego wolontariusze szybko odkryli inny wymiar porozumiewania się z dziećmi i ich rodzicami - uśmiech, wypełnione ciepłem, współczuciem, ale także ogromnym szacunkiem gesty stanowiły swoisty uniwersalny język. Każda wizyta u chorego odbyła się w bardzo wyjątkowej, wręcz podniosłej atmosferze. Każde dziecko zostało potraktowane indywidualnie, dlatego też nasi podopieczni od razu pokochali wolontariuszy, którzy swoimi próbami używania polszczyzny zapewniali dużo radości. Bardzo łatwo i szybko łapali też z nimi kontakt. Często odwiedziny wydłużały się ponad zaplanowany czas – dzieci początkowo onieśmielone obecnością obcych osób, szybko się oswajały. Pomimo choroby i bólu marzycieli, momenty, które razem dzieliliśmy, były wypełnione uroczymi uśmiechami, szczerą radością na widok prezentów oraz licznymi wybuchami śmiechu. Dzieci i rodziny były zachwycone wizytą gości zza oceanu i było to dla nich niezwykle ważne, że przyjechali wręcz „z innego świata”, żeby odwiedzić właśnie ich. Fakt, że ktoś chciał poznać te rodziny osobiście, liczył się często najbardziej.

Dzień pierwszy – wizyta w Muzeum Auschwitz-Birkenau oraz w Kopalni Soli w Wieliczce

Pierwszy dzień pobytu w Polsce rozpoczęliśmy od poznawania polskiej kultury, języka, tradycji, architektury, ale przede wszystkim historii. Uchylenie rąbka tajemnicy na temat naszego społeczeństwa było dla młodych ludzi z innego kontynentu bardzo ważne i potrzebne. Po intensywnych dniach wizyt, jakie mieli przed sobą wolontariusze, nie chcieliśmy, aby wyjechali z naszego kraju smutni i przytłoczeni okrutną rzeczywistością, w jakiej żyją nasi podopieczni. Dlatego tak ważne było wykorzystanie ostatnich „luźniejszych” godzin na naukę o Polsce i Polakach.

Rano zawitaliśmy, więc do miejsca szczególnego - Oświęcimia, a dokładnie do Muzeum Auschwitz-Birkenau. Muzeum powstałe w miejscu martyrologii milionów istnień ludzkich podczas drugiej wojny światowej, nie mogło zostać przez nas pominięte. Edukacyjna wartość zwiedzania tego miejsca jest ogromna. Dzięki fantastycznej pani przewodnik, po ponad trzech godzinach zatrważających historii, wszyscy poddali się głębokiej refleksji i zadumie.

Interesującą odmianą było dla nas zwiedzanie Kopalni Soli w Wieliczce. Wizyta w Kopalni Wieliczka, jak zwykle, nie zawiodła, to szczególne miejsce zrobiło na młodych ludziach duże wrażenie. Wolontariusze byli zachwyceni!

Następnie rozdzieliliśmy się na dwie grupy i każda z nich udała się do wspierających hoteli - Radisson Blu Hotel Kraków, pobliskiego Novotel Centrum Kraków oraz Best Western Galicya, gdzie w luksusowych warunkach mogliśmy odpocząć po długim dniu.

Dzień drugi –zwiedzanie Starówki Krakowa oraz pakowanie prezentów

Pełni sił i energii po porannym śniadaniu, podzieleni tym razem na dwie grupy, rozpoczęliśmy dzień od zwiedzania rynku i Kazimierza. W sercu krakowskiego Kazimierza czekała na jedną grupę zaprzyjaźniona przewodniczka, Pani Joanna, dzięki której w kilka minut cofnęliśmy się w czasie do średniowiecznego miasta. Pani Joanna opowiadała niezwykle ciekawie, a dzięki swoim umiejętnościom potrafiła przykuć uwagę grupy w stu procentach. Opowiedziane historie były bardzo interesujące i jednocześnie nieco abstrakcyjne dla przybyszy z zagranicy, których kraj sięga wiekiem zaledwie ponad 150 lat. W tym samym czasie druga grupa zwiedzała Wawel i zakamarki Starego Miasta. Wszyscy byli zachwyceni!

Następnie udaliśmy się do wyjątkowej restauracji, gdzie czekał na nas przepyszny posiłek. Palce lizać! Taki obiad dodał nam mnóstwa energii przed obowiązkowym pakowaniem prezentów dla dzieci, które miały zostać odwiedzone w dniu następnym.

Dzięki uprzejmości obu hoteli - Novotel Centrum Kraków oraz Radisson Blu Hotel Kraków - paczki dla dzieci, które wysłaliśmy wcześniej, zostały przechowane oraz udostępniono nam piękne sale konferencyjne, w których pakowaliśmy prezenty. Dzień był długi i intensywny, ale każdy z wolontariuszy wręcz nie mógł się doczekać najważniejszego momentu, jakim były odwiedziny u naszych podopiecznych.

Dzień trzeci –  marzenia dwóch Paulin, Mikołaja, Martyny, Julii i Nadii

Pierwszą z naszych Marzycieli była 18-letnia Paulina z woj. małopolskiego, która od dwóch lat walczy z nowotworem kości. Wakacje 2014 roku nie były dla dziewczyny czasem wypoczynku i radości. Ból kości ogonowej, drętwienie nogi, badania, diagnoza i operacja usunięcia guza. Lekarze zapewniali, że narośl jest niezłośliwa, niestety, pomylili się. Po kilku miesiącach ciężkiego leczenia (operacje, naświetlania, chemia), gdy Paulina powoli zaczynała wierzyć, znów pojawił się ból. Tym razem guz zajął prawie cały kręgosłup. Operacja była zbyt ryzykowna, chemioterapia nie przynosiła spodziewanych efektów. Choroba odebrała nastolatce władzę w nogach nie zabiła jednak jej optymizmu i wiary. W pewnym momencie było aż tak źle, że Paulina prawie straciła wzrok. Dziewczyna nie poddaje się, cieszy najmniejszymi radościami. Pogodziła się z nową, szpitalną rzeczywistością, tylko brakuje jej przyjaciół i długich z nimi rozmów, wieści ze świata, bloga.

Paulina marzyła o posiadaniu lustrzanki z akcesoriami, aby robić zdjęcia naturze i uwieczniać ulotne chwile.

Paulina nic nie wiedziała o naszej wizycie, a tym bardziej o prezentach. Mama jednak wiedziała, co może ucieszyć córkę. Paulinę odwiedziliśmy w szpitalu, gdzie przebywa od wielu miesięcy. Spotkanie z nami było dla Pauliny dużym przeżyciem, z przyjemnością wykorzystywała znajomość języka angielskiego i rozmawiała z nami po prostu o wszystkim. Paulina to niesamowita osoba, pełna radości, wiary i nadziei. Od połowy 2014 roku prowadzi bloga, w którym opisuje swoją walkę z chorobą z perspektywy dziecka, młodej dziewczyny. Opisuje tam zarówno fizyczne jak i psychiczne aspekty tej wielkiej wojny o najwyższą stawkę. Podczas rozmowy dowiedziałyśmy się też, że Paulina przed chorobą grała w piłkę nożną, że chciała nauczyć się jeździć na nartach. Potem, po operacjach mogła tylko pisać, ale i w tym znalazła radość. Teraz, ze względu na słaby wzrok, nie może nawet tego robić… Paulina powiedziała nam o swoich marzeniach na przyszłość o tym, jakie miejsca chciałaby odwiedzić i czego się nauczyć. To najbardziej pozytywna i skromna osoba na świecie!

Nasza wizyta to był już wielki prezent dla Pauliny, a gdy zobaczyła kolorowo opakowane pudełka i torebki nie mogła uwierzyć, że to dla niej. Wymarzona lustrzanka sprawiła jej ogromną radość. Paulina będzie teraz czekać na moment, kiedy będzie mogła wykorzystać wszystkie tajniki i możliwości nowego sprzętu. Nowe akcesoria do paznokci również sprawiły jej radość. Paulina uwielbia mieć dobrze „zrobione” paznokcie. To dla niej duża przyjemność. Choć Paulina była bardzo zmęczona i słaba, nie chciała żeby nasza wizyta dobiegła końca. Mama Pauliny powiedziała nam później, że dawno, bardzo dawno nie widziała Pauliny tak szczęśliwej i uśmiechniętej.

Kiedy nasz następny Marzyciel, 6-letni Mikołaj, przyszedł na świat, lekarze stwierdzili całkowitą niewydolność nerek oraz inne wady układu moczowego. Od tej pory szpital stał się domem maluszka. 2 lata w łóżku, 14 godzin na dobę dializowania, karmienie sondą i najgorsze ze wszystkiego –  czekanie na przeszczep. Operację udało się przeprowadzić dopiero po kilku latach. Po przeszczepie, gdy chłopiec skończył 4 lata zaczęło się nowe życie Mikołaja – powolutku zaczął uczyć się chodzić, mówić. Jest zdecydowanie lepiej, co nie znaczy dobrze. Z uwagi na niewykształcenie pęcherza moczowego, 6-latek ma wyłonione jelito grube, potrzebuje pampersów. Wciąż nie je samodzielnie, nie potrafi żuć, karmiony jest za pomocą sondy. Ma niedobór wzrostu. Chłopiec wymaga całodziennej opieki, stałej rehabilitacji oraz pomocy wielu specjalistów. Jest jednak duża szansa na to, że Mikołaj będzie mógł samodzielnie funkcjonować i cieszyć się dzieciństwem jak jego rówieśnicy.

Mikołaj potrzebował mebli do pokoju – niedużej meblościanki z biurkiem.  Dzięki nowemu wystrojowi chłopczyk zyska swój bezpieczny, przytulny kącik, swoje małe królestwo. Mikołajowi potrzebny był także laptop, na którym mógłby uczyć się i grać, nadgonić stracone lata i dogonić rówieśników.

Meble dojechały do Mikołaja przed naszą wizytą, ale to nie znaczy, że przyjechaliśmy do niego z pustymi rękami. Mikołaj otrzymał dużo zabawek i gier, które rozpakowywał ze świecącymi z radości oczami i wielką radością. Mikołaj ucieszył się z samochodzików, zwłaszcza straży pożarnej i maszyn rolniczych, a także klocków i gier edukacyjnych.

Gdy chłopczyk otworzył torbę na laptopa pomyślał sobie, że wreszcie będzie miał torbę do schowania wszystkich swoich nowych zabawek. Nie skojarzył zupełnie, że może dostać też laptopa. Dlatego po otwarciu ostatniego pudełka, w którym był upragniony przenośny komputer Mikołaj prawie zaniemówił. Nie mógł uwierzyć, że te wszystkie prezenty są dla niego i nie wiedział czym chce się bawić najpierw. Wśród rzeczy przywiezionych do Mikołaja nie zabrakło także środków higienicznych, mokrych chusteczek oraz wielkiego pudła pampersów.

Podczas otwierania prezentów i całej wizyty towarzyszyły nam okrzyki radości Mikołaja oraz wzruszenie na twarzy mamy. To było najpiękniejsze, najcudowniejsze podziękowanie, po którym pojechaliśmy w dalszą drogę.

9-letnia Paulina urodziła się  z uszkodzeniem 21. chromosomu i niedorozwojem robaka móżdżku. Później zdiagnozowano u Paulinki także uszkodzenie białej struktury móżdżku. Paulinka zmaga się z bardzo dużą krótkowzrocznością, upośledzeniem umysłowym, niedoczynnością tarczycy i refluksem. Swoje pierwsze kroki postawiła w wieku 6 lat. Jej życie to nieustająca rehabilitacja – ćwiczenia ruchowe, psycholog, logopeda. Dziś dziewczynka coraz lepiej chodzi, coraz lepiej mówi, jest dumną uczennicą szkoły specjalnej.

Paulinka jest cudownie pogodną i radosną osóbką. Jej największą radością jest muzyka i śpiew. Godzinami mogłaby słuchać dziecięcych piosenek. Sama również śpiewa. Jej marzeniem był sprzęt karaoke z mikrofonem oraz możliwością nagrywania.

Paulinka wcale się nie krępowała naszą obecnością tylko chętnie i śmiało otwierała wszystkie paczki i paczuszki. Następnie wszystkim dziękowała rozdając „żółwiki” i „piąteczki”. To jej się tak spodobało, że najchętniej robiłaby to cały czas. Jednak udało nam się namówić Paulinkę aby zaśpiewała dla nas używając nowego mikrofonu i wyrecytowała wierszyk. Potem my zaśpiewaliśmy dla niej. Zabawy i śmiechu było co niemiara. Dodatkowo Paulinka ucieszyła się z dużego drewnianego domku z mebelkami dla swoich lalek, drewnianych zabawek muzycznych, które niezwykle przypadły jej do gustu, lalki bobasa, którą od razu włożyła do swojego wózeczka oraz gier edukacyjnych.

To była niezapomniana wizyta. Dziękujemy!

Druga grupa wolontariuszek najpierw pojechała do Rudnika, gdzie 9-letnia Martyna walczy z ostrą białaczką limfoblastyczną. Rok temu trafiła do szpitala z ostrą infekcją, wybroczynami na ciele i bardzo złymi wynikami morfologii. Wcześniej zdiagnozowano u niej tylko anemię, ale niestety dokładniejsze badania wykazały raka. Rozpoczęło się podawanie chemii, sterydów, przerywane powikłaniami i koniecznością przetaczania krwi. Obecnie dziewczynka zakończyła leczenie szpitalne, czekają ją naświetlania i chemia podtrzymująca w domu.

Ciężka choroba i równie wyczerpujące leczenie, źle wpływają na psychikę Martynki. 9-latka marzyła o laptopie, który pozwoliłby jej zapomnieć o codzienności. Dodatkowo marzyła o otrzymaniu artykułów plastycznych, koralików Aquabeads, globusa oraz puzzli.

Martynka mieszka ze starszą siostrą Andżeliką i rodzicami. Bardzo ucieszyła się z laptopa, który będzie jej oknem na świat. Dziewczynka wyjątkowo lubi prace manualne, dlatego wielką radość sprawiły jej artykuły papiernicze, puzzle, a zwłaszcza koraliki aquabeads. Na widok wielkiego globusa Martynce zaświeciły się oczy, a zaraz potem sam globus, który okazał się być podświetlany. Wolontariuszki zaczęły pokazywać na mapie gdzie mieszkają, a Martynka pokazywała różne miejsca na świecie. I tak, początkowe onieśmielenie minęło w mgnieniu oka. Dziewczynka, jej siostra i mama z przyjemnością spędzały czas z wolontariuszami, bardzo cieszyły się z naszej wizyty. Ale czas było ruszać w dalszą drogę.

W Pozowicach czekała już na nas 3-letnia Julia, która zachorowała na białaczkę limfoblastyczną, kiedy miała zaledwie 3 miesiące. Przez prawie rok przebywała praktycznie non stop w szpitalu i poddawana była chemioterapii. Później nadszedł czas na chemię podtrzymującą w domu oraz leczenie najróżniejszych powikłań związanych m.in. z wątrobą, zębami, skórą.

Julcia jest malutka i ma malutkie marzenia. Jest zafascynowana bohaterami z bajki „Psi Patrol”, każda niespodzianka związana z tą bajką bardzo ją uszczęśliwia. Dodatkowo dziewczynka uwielbia koniki Pony oraz wszelkie artykuły do malowania, rysowania, wycinania oraz puzzle.

Dziewczynka jest wspaniałym, ciepłym maluchem, z niezwykle kochającymi rodzicami. Kiedy mama opowiadała nam o swojej córeczce, oczy jej się świeciły, uśmiech nie schodził z twarzy, była po prostu dumna ze swojego dziecka. Juleńka bardzo ładnie rysuje, jest precyzyjna i ma zmysł artystyczny. Kiedy rozpakowując prezenty znalazła artykuły plastyczne, bardzo się ucieszyła. Dziewczynka dostała mnóstwo różnych zabawek. Była bardzo szczęśliwa, że wszystkie są dla niej. Od razu obiecała, że podzieli się nimi z mamą JJula dostała puzzle, farmę, domek do kolorowania, kucyki Pony, które wszystkie znała z imienia, klocki. Jednak największą radość sprawiły jej zabawki z ulubionej bajki „Psi Patrol”. Dziewczynka porozmawiała o bohaterach z wolontariuszkami, które również znają i lubią ten film. A potem nadszedł czas na wspólną zabawę w pokoju małej księżniczki.

Rodzice nie ukrywali swojej radości widząc jaką przyjemność sprawiliśmy ich córce. To niezwykle ciepła, kochająca się rodzina. Aż żal było ich opuszczać, ale musieliśmy jechać dalej.

W Zabrzu wypatrywała nas 15-letnia Nadia chorująca na mukowiscydozę, ciężką chorobę genetyczną, na którą dziś jeszcze nie ma lekarstwa. Produkowany w nadmiernej ilości śluz „zatyka” narządy dziewczynki. Nadia ma zaatakowane płuca i trzustkę. Każdy jej dzień wygląda bardzo podobnie: inhalacje, drenaże, oklepywanie, leki brane garściami… i dieta, wysokokaloryczna.

Nastolatka bardzo chciała dostać laptopa, sprzęt, który ułatwiłby jej naukę, a także dostarczył rozrywki i pozwolił zachować kontakt z przyjaciółmi. Poza laptopem marzyła o książkach.

Po drodze do Nadii minęliśmy, dosłownie za płotem, kopalnię węgla. W drzwiach przywitały nas dwie roześmiane nastolatki i radośni rodzice. W pierwszej chwili nie wiedzieliśmy, która z dziewcząt to Nadia, a która to Zuzia. Krętymi schodami poszliśmy na samą górę domu i tam rozpoczęło się szaleństwo z prezentami. W pierwszej kolejności nasza Marzycielka rozpakowywała paczki z książkami, wiele książek, mnóstwo książek. Nadia niemal każdą złotówkę wydaje na… książki. Tata co chwila słyszy prośby córki o kolejna półkę, bo nie ma już gdzie ustawiać nowych książek. Okazało się, że większość tytułów znają też wolontariuszki. Dziewczyny zaczęły dyskutować o opisanych historiach, o bohaterach, wymieniać się opiniami, dyskutować.

Zuzia, siostra naszej podopiecznej, też otrzymała upominki, podziękowała i brała udział w rozmowach.

Następnie przyszedł czas na ostatni prezent, jakim był laptop. Nadia była zachwycona, wspaniałym, białym, cieniutkim, bardzo dziewczęcym laptopem. Nastolatki szybko uruchomiły sprzęt i zaczęły przeglądać Internet. Pierwszym hasłem, jakie wpisały w wyszukiwarkę był Justin Trudeau, przystojny premier Kanady :) Wszystkie w czarnych koszulkach, siedzące wokół ławy, rozmawiające bez żadnych oporów czy blokad. Wyglądało to na spotkanie dobrych koleżanek na plotki. Dziewczyny wygoniły dorosłych piętro niżej, żeby nie przeszkadzać im w nastoletnich radościach.

Żal było nam przerywać to wyjątkowe spotkanie, ale jesteśmy przekonani, że znajomości przetrwają na facebooku.

Po intensywnym dniu pełnym wrażeń udaliśmy się na zasłużony odpoczynek do goszczącego nas Hotelu Novotel Katowice Centrum, ale zanim to nastąpiło mieliśmy jeszcze mnóstwo pakowania na następny dzień.

Dzień czwarty – fantazje Sandry, Kingi i wizyta w Rusinowicach

Po obowiązkowym śniadaniu rozpoczęliśmy spełnianie marzeń. Jedna grupa pojechała do Sandry, a druga do Kingi.

16-letnia Sandra z woj. małopolskiego chciała zostać tancerką. Bardzo ciężko trenowała, wierzyła… W styczniu 2014 roku usłyszała diagnozę – złośliwy nowotwór kości. Guz umiejscowił się w kolanie dziewczynki, niezbędna była amputacja nogi od uda. Nastolatka najgorsze ma za sobą, nie wróciła jednak do szkoły. Jej odporność jest wciąż bardzo niska, cierpi na migreny, nocami budzą ją bóle fantomowe. Czy się poddała? Nie, Sandra nigdy się nie poddaje, co więcej pomaga innym. Nagrywa i obrabia filmiki, wrzuca zdjęcia, a wszystko po to, by pokazać, że z chorobą można żyć, a co więcej, to życie jest tak samo ważne i cenne jak każde inne.

Obecnie wróciła do tańca, tańczy z protezą, która nie przeszkadza jej w niczym. Sama wymyśla choreografię i układy taneczne, tak jak kiedyś. Nie ma tylko przyjaciół. Dziewczyna marzyła o dobrym laptopie, który ułatwi jej kontakt z otoczeniem, ponieważ jest bardzo samotna.

Sandra bardzo ucieszyła się ze sprzętu – piękny, biały, lekki laptop z eleganckim etui to było dokładnie to o czym marzyła. Od razu pokazała nam swój filmik i chętnie obejrzała zdjęcia wolontariuszek a na koniec… zatańczyła dla nas. Sandra jest po prostu niesamowita. Jej siła i determinacja jest inspiracją dla innych.

Sandra nie mogła uwierzyć, że ma swój własny, przepiękny laptop. Na pewno będzie jej długo służył. Ma nadzieję, że dzięki niemu pozna więcej nowych osób i odnowi stare kontakty. Będzie jej to prawdziwe, nowe okno na świat. Będzie mogła na nim także obrabiać swoje filmiki i zdjęcia.

Sandra ma 16 lat, a w tym wieku wygląd jest bardzo ważny dlatego dziewczyna bardzo ucieszyła się z pięknych kosmetyków do paznokci, do malowania, do pielęgnacji skóry. Cudnie pachnące perfumy, pojemne kosmetyczki i piękna torba dopełniły szczęścia.

6-letnia Kinga z Rudnik k/Zawiercia w woj. śląskim od roku zmaga się z ostrą białaczką limfoblastyczną. Dziewczynka ma już za sobą intensywne leczenie szpitalne, kroplówki z chemią, sterydy, spadki wyników, toczoną krew, bolący całymi dniami brzuszek i nogi, wypalony przewód pokarmowy, długie nieprzespane noce… Obecnie przyjmuje chemię podtrzymującą i raz w miesiącu jeździ na punkcję lędźwiową. Mimo choroby Kinga jest bardzo wesoła i pozytywnie nastawiona do życia. Uwielbia śpiewać, słuchać muzyki i bawić się w księżniczki. Jej wielkim marzeniem było otrzymanie boomboxa z mikrofonem Frozen (lub Barbie) oraz zamku księżniczki. Dodatkowo marzyła o otrzymaniu artykułów plastycznych, koralików, puzzli, gadżetów z Krainy Lodu, lalek, Lego Friends i Playmobil.

Dziewczynka mieszka w niewielkiej miejscowości naprzeciwko kościoła. Kiedy zaparkowaliśmy, akurat skończyła się msza i wszyscy przyglądali nam się z ciekawością. Któż to przyjechał? Z tyloma kolorowymi paczkami? Do kogo? Wiadomo! Do Kingi! Dzielnej dziewczynki, ich sąsiadki.

Kinga przywitała nas z mamą i z 13-letnim bratem Wiktorem. Na początku była bardzo, bardzo nieśmiała. Podczas wręczania prezentów siedziała między mamą a bratem i mocno się do nich przytulała. Każdy prezent pokazywała najbliższym i przytulała. Tak okazywała swoją radość. Dokładnie oglądała każdą rzecz, książeczki, puzzle, nawet kredki. Brat też się ucieszył z upominków, quizu i z tablicy do rzutek.

Na widok boomboxa z bohaterkami „Krainy Lodu” Kinga oniemiała. Od razu sprzęt został podłączony, płyta włożona na miejsce i rozpoczął się koncert piosenek znanych na całym świecie. Kinga śpiewała nieśmiało po polsku, a wolontariuszki po angielsku. Wspaniale było tak razem śpiewać. Na koniec zostawiliśmy największe pudło, które kryło wspaniały zamek Playmobil. Kinga, która zapomniała o nieśmiałości, z wolontariuszkami i nieodłącznym Wiktorem rozpoczęli składanie pięknego zamku dla księżniczki. Akompaniowały im piosenki z Krainy Lodu. Wszyscy nucili je pod nosem, śmiali się i dobrze bawili budując zamek. Kinga całkiem ośmieliła się i pod koniec wizyty, kiedy zaczęliśmy się pomału żegnać, była bardzo zmartwiona. Wiktor starał się pocieszyć siostrę, nawet obiecał, że pobawi się z nią zamkiem i lalkami Barbie ;)

Wszyscy spotkaliśmy się w Ośrodku Rehabilitacyjno - Edukacyjnym dla dzieci i młodzieży niepełnosprawnej pw. św. Rafała Archanioła Caritas Diecezji Gliwickiej w Rusinowicach. Wizyta była wyjątkowa. Siostra Olga i uczestnicy turnusu 376 czekali na nasze odwiedziny. Razem śpiewaliśmy różne piosenki i tańczyliśmy. Dzieci przygotowały dla nas przedstawienie, a następnie my również zaśpiewaliśmy dla nich kilka utworów. Jedna z wolontariuszek, która od lat uczy się śpiewu przygotowała i wykonała przepiękną wersję kilku utworów m.in. „Ave Maryja” i „Raise me up”. Następnie był czas na rozdanie upominków, rozmowy i wspólne zdjęcia. Mogliśmy także zwiedzić ośrodek i dowiedzieć się jakie metody leczenia, rehabilitacji i edukacji są tam stosowane. To była bardzo wzruszająca wizyta, której nigdy nie zapomnimy. 

Ośrodek w Rusinowicach jest szpitalem rehabilitacyjnym, do którego przybywają na turnusy niepełnosprawne dzieci i młodzież z całej Polski. Najczęściej spotykanymi jednostkami chorobowymi są: mózgowe porażenia dziecięce, zespół Downa, przepuklina oponowo-rdzeniowa, dystrofie mięśniowe, encefalopatie, stany powypadkowe, pooperacyjne.  Cieszymy się, że mogliśmy ponownie Was odwiedzić!

Z Rusinowic pojechaliśmy obejrzeć klasztor OO. Paulinów na Jasnej Górze. Później, po tak intensywnym dniu, udaliśmy się do goszczącego nas hotelu Ibis, gdzie czekała na nas jeszcze praca - pakowanie prezentów na następny dzień.

Dzień piąty – fantazje Marcela, Dawida, Igi, Mai, Agaty i Mateusza

Pierwsza grupa dzień zaczęła od wizyty u 16-letniego Marcela z woj. łódzkiego, który od urodzenia choruje na ciężką postać hemofilii typu A. Narażony jest na częste krwotoki zewnętrzne i wewnętrzne. W 2009 zdiagnozowano u Marcela dodatkowo bardzo rzadką chorobę - zespół Moyamoya, powodującą niedrożność dużych tętnic wewnątrzczaszkowych, co prowadzi do niedotlenienia mózgu. Marcel jest jedynym chłopcem w Polsce i drugim na świecie cierpiącym na te dwie rzadkie choroby. Jakby tego było mało w 2010 roku doznał udaru, w wyniku czego wystąpił częściowy niedowład prawej strony.  Marcel chodzi do technikum, lubi spotykać się ze znajomymi, ale jednak jest bardzo zamknięty w sobie i nieśmiały, ponieważ dużo czasu spędził jednak sam i przez wiele lat miał nauczanie indywidualne. Marcel marzył o nowym laptopie, na którym mógłby się uczyć i grać w ukochane gry – wyścigi i strategiczne.

Ta wizyta była dla Marcela wyjątkowa, ponieważ przez to, że długo nie chodził do szkoły, nie ma zbyt wielu przyjaciół. Obecność fajnych dziewcząt trochę go zawstydziła. Był zainteresowany przede wszystkim swoim nowym sprzętem i zestawem gier. Skonfigurował komputer i wybierał gry, w które najpierw będzie grał. Komputer to dla Marcela odskocznia od codzienności, a granie w gry jest jak wejście w świat fantazji, gdzie choroba i problemy nie mają wstępu. Dopiero po jakimś czasie Marcel oswoił się z obecnością gości i z przyjemnością rozpoczął układanie skomplikowanych puzzli. Marcel bardzo lubi to zajęcie, uspokaja go i uczy koncentracji.

Żal było się rozstawać, ale musieliśmy ruszyć w dalszą drogę, do Łodzi.

Czekała tam na nas 13-letnia Iga, która urodziła się z bardzo rzadkim schorzeniem genetycznym – zespołem Aperta. Wada ta charakteryzuje się m.in. deformacjami czaszki i twarzy, zrośnięciem paluszków oraz rozszczepem podniebienia. Dziewczynka widzi tylko na jedno oko i niedosłyszy. W swoim życiu przeszła już 11 operacji, a to ciągle nie koniec.

Igę i jej trójkę rodzeństwa wychowuje tylko tata. Mama, ze względu na zaniedbywanie dzieci, chorobę psychiczną i alkoholizm, została pozbawiona praw rodzicielskich. Idze i jej rodzinie przywieźliśmy kosmetyki, ręczniki, zestaw kubków, ekspres do kawy, zabawki dla braci. Rodzinie brakuje środków na podstawowe potrzeby, dlatego ucieszyli się ze środków czystości oraz kosmetyków i artykułów do codziennej higieny. Dodatkowo Iga otrzymała plecak i artykuły szkolne.

Z Igą i jej braćmi spędziliśmy czas na zabawach, radości nie było końca. To była bardzo miła i udana wizyta, podczas której dowiedzieliśmy się, że tata Igi zbiera na kosztowną operację twarzy i nóg w USA, która znacznie poprawi komfort i da nadzieję na samodzielną przyszłość Igi.

Naszym następnym marzycielem był 7-letni Dawid z Łodzi, który od marca 2015 roku dzielnie walczy z mięsakiem Ewinga. Guz umiejscowił się w kości udowej chłopca. Chłopiec przeszedł ciężkie leczenie: chemioterapię, wycięcie guza, wstawienie endoprotezy, znów chemioterapię. Nastąpiła remisja i przez pięć miesięcy wydawało się, że rak został pokonany. We wrześniu 2016 roku Dawid po raz pierwszy poszedł do szkoły. Nie zdążył jednak jeszcze dobrze poznać kolegów, a już choroba wróciła ze zdwojoną siłą. Tym razem nowotwór zaatakował kręgosłup i płuca. Obecnie chłopiec przyjmuje chemię i przechodzi radioterapię oraz czeka na wyznaczenie terminu kolejnej operacji, mega chemii i autoprzeszczepu.

Dawid marzył o laptopie, na którym mógłby się uczyć i grać w ukochane gry, szczególnie symulatory, w warunkach szpitalnych i domowych. Miałby też szansę rozwijać swoje zainteresowania. Dawid uwielbia także zajęcia z robotyki i bardzo marzył aby mieć swojego własnego robota i gry.

Chłopiec otrzymał „górę” prezentów. Powoli i dokładnie otwierał książki, gry, zabawki, klocki konstrukcyjne, maskotkę. Wszystko mu się bardzo podobało, ale czuł, że tych prezentów i upominków małych i dużych jest za dużo, że to niemożliwe, że one są wszystkie dla niego i chciał koniecznie podzielić się z mamą. Każda wymarzona gra wywoływała szeroki uśmiech i okrzyk radości.

Gdy Dawid otworzył pudełko z robotem bardzo się ucieszył ponieważ był to dokładnie taki robot o jakim marzył. Od razu go chciał wypróbować, a kilka dni później pracował z nim również z nauczycielką. Gdy Dawid otworzył torbę na laptopa to stwierdził, że będzie miał torbę na zabawki i do głowy mu nie przyszło, że to jest torba na nowy sprzęt! Jak przyszedł czas na otworzenie przenośnego komputera, Dawid nie mógł uwierzyć, że to się dzieje naprawdę, że laptop jest prawdziwy i należy tylko do niego! Cały czas powtarzał „nie wierzę, to niemożliwe, to nie dzieje się naprawdę”. Był tak szczęśliwy, że zabrakło mu słów! Teraz Dawid będzie mógł zabierać wszędzie swój nowy komputer i ukochane gry.

To były jego absolutnie najważniejsze i największe marzenia materialne.

Druga grupa rozpoczęła dzień od wizyty u 14-letniej Mai z Wielunia w woj. łódzkim, która cierpi od urodzenia na chorobę syropu klonowego. Jest to schorzenie genetyczne, metaboliczne. Normalne jedzenie zatruwa organizm dziewczynki i uszkadza jej mózg. Maja była prawie miesiąc w śpiączce. W jej wyniku doznała porażenia. Bardzo ciężko jest jej zmieniać pozycje, nie chodzi samodzielnie, wyłącznie z pomocą. Jest umiarkowanie upośledzona. Mówi, ale bardzo niewyraźnie.

Nastolatka chodzi do szkoły specjalnej, jest bardzo ambitna i towarzyska. Marzył jej się telefon dotykowy, dzięki któremu nie wyróżniałaby się aż tak bardzo na tle grupy rówieśniczej. Dodatkowo ucieszyłaby się z odtwarzacza mp3 oraz kosmetyków.

W drzwiach przywitała nas mama i roześmiana Maja. To rezolutna i śmiała dziewczynka. Bardzo chciała pokazać jak jest samodzielna i dorosła i nie pozwoliła mamie wejść do pokoju, sama chciała być gospodynią. Jednak, kiedy otwierała kolejne prezenty i z kolorowego papieru wyłoniła się piękna biżuteria, dziewczynka nie wytrzymała. Zawołała mamę i zaczęła pokazywać wszystkie prezenty, cieszyć się. Od razu zawiązała na szyi kolorową apaszkę, założyła bransoletkę i okulary przeciwsłoneczne. Do zdjęć pozowała jak modelka. Spryskała się perfumami i razem z wolontariuszkami ułożyła kolorowe puzzle.

Maja uwielbia muzykę. Piosenki ja uspokajają. Dlatego nie kryła wzruszenia na widok mp3. Dwie wolontariuszki zaraz zabrały się na wgrywanie przebojów z laptopa do odtwarzacza. Poza muzyką i strojeniem się, nasza marzycielka bardzo lubi lalki bobasy. Dostała od nas kilka lat temu taką lalkę, nazwała ją Jaś. Nie rozstaje się z Jasiem do dziś. Bardzo ucieszyła ją podobna, nowa lalka, która dostała imię, Asia. Jednak najbardziej rozbłysły oczy Mai na widok wspaniałego nowego smartfona. Dziewczynka ucieszyła się, że nie będzie musiała pożyczać komórki od mamy. Mama też była z tego powodu zadowolona! Teraz Maja będzie miała nawet bardziej nowoczesny telefon niż mama.

Musieliśmy jechać w dalszą drogę, ponieważ czekała na nas kolejna Marzycielka.

U 16-letniej Agaty z woj. łódzkiego zdiagnozowano guza móżdżku, którego zoperowano, a następnie leczono chemioterapią i naświetlaniami. W 2013 roku wydawało się, że dziewczynka jest zdrowa, ale niecały rok później pojawiły się potworne bóle krzyża. Nastolatka nie mogła chodzić i dosłownie krzyczała z bólu. Niestety wykryto wznowę nowotworu – tym razem w kanale kręgowym w kości ogonowej. Ze względu na ryzyko uszkodzenia nerwów, żadna operacja nie wchodziła w grę, dlatego wdrożono chemio i radioterapię. Uzyskano stabilizację, ale guz się nie zmniejszył. Na razie przerwano leczenie, ale guz nadal jest choć nie rośnie… dziewczynie bardzo ciężko prowadzić normalne życie.

Agacie bardzo by się przydał laptop. Byłaby to dla niej nieoceniona pomoc w nauce, a także sposób na urozmaicenie czasu. Dziewczynie brakuje rozrywek i łączności ze światem, dlatego marzyła właśnie o takim sprzęcie. Dodatkowo nastolatka marzyła o słuchawkach do laptopa oraz kosmetykach.

Nastolatka mieszka w małej wiosce o miłej nazwie Owieczki, gdzie jej starsza siostra jest sołtysem. Z wizytą akurat trafiliśmy na koniec lekcji angielskiego, które dziewczyna ma w domu. Dzięki Kanadyjkom nasza marzycielka miała możliwość rozmowy z native speakerami, a i nauczycielka też nie ma zbyt wielu okazji do takich rozmów. Agata była nieco zaskoczona naszą wizytą, ponieważ mama trzymała ją w tajemnicy. Dziewczynka po prostu oniemiała. Jednak rozmowa, swobodny sposób bycia wolontariuszek i pytania ośmieliły nasza marzycielkę.

Zaczęliśmy otwieranie od najmniejszych prezentów, z których każdy był pieczołowicie zapakowany. Agata bardzo ucieszyła się ze wszystkich podarunków, kosmetyków, zwłaszcza do ozdabiania paznokci. Agata bardzo dba o paznokcie i lubi je przyozdabiać. Tego dnia miała piękne, długie, granatowe tipsy, które niezwykle spodobały się wolontariuszkom.

Na widok laptopa znowu straciła głos. Z zachwytu J! Komputer bardzo jej się przyda. Agata ma nauczanie indywidualne w domu i nie wiadomo, kiedy i czy w ogóle będzie mogła wrócić do szkoły. Obecnie, bez laptopa, bez Internetu, nauka jest bardzo utrudniona. Dziewczynka zakończyła leczenie onkologiczne, lekarze nie są w stanie zrobić nic więcej z nowotworem w kanale kręgowym, a Agata nadal odczuwa bardzo silne bóle. Nie jest w stanie samodzielnie się poruszać. Musi korzystać z balkonika. Wyjście do szkoły to jak wyprawa na Księżyc…

Laptop będzie też dziewczynki oknem na świat. Koleżanki przychodzą, odwiedzają, ale coraz rzadziej, sporadycznie. Każdy ma swoje życie, a chora dziewczyna zostaje sama. Dzięki przenośnemu komputerowi Agata będzie mogła być „na czasie”, podtrzymywać kontakty, nawiązywać nowe znajomości. W razie potrzeby będzie mogła także zabierać laptopa do szpitala. Jak powiedziała nigdzie nie będzie się bez niego ruszać! Agata była bardzo wdzięczna.

Po obejrzeniu przez wolontariuszki polskiego gospodarstwa z prawdziwego zdarzenia, z kurami, krowami i maszynami rolniczymi. Potem nadszedł czas pożegnania. Po wymianie uścisków zostawiliśmy Agatę nieco smutną, że wyjeżdżamy, ale i szczęśliwą zarazem.

Ostatnim Marzycielem tego dnia był 16-letni Mateusz z Łodzi, który walczy z chłoniakiem limfoblastycznym. Ogromny guz umiejscowił się w śródpiersiu chłopca, operacja nie wchodziła w grę. Sterydoterapia, chemioterapia, miesiące spędzone w szpitalu. Dziś Mateusz przyjmuje chemię podtrzymującą, która zaplanowana jest do połowy roku.

Z uwagi na znacznie obniżoną odporność świat nastolatka zawęził się do czterech ścian własnego mieszkania, a jedynymi istotami z zewnątrz są nauczyciele przychodzący na lekcje. Mateusz szuka zapomnienia w wirtualnym świecie. Marzył o konsoli do gier, na której mógłby grać w ulubione gry – głównie „strzelanki”.

Mateusz mieszka w jednym z długich, wysokich bloków na łódzkich Bałutach. Jednak sam, nie jest typowym „blokersem”. To poważny, jak na swój wiek chłopak. Ponoć nie przejmował się swoją chorobą, raczej jego mama bardziej ją przeżywała. Jednak Mateusz zamknął się w sobie. Nie chciał kontaktować się z kolegami, więzy rozluźniły się i został sam. Jedynym oparciem była i jest mama oraz dwa lata młodsza siostra, Wiktoria.

Mateusz zaskoczył nas wszystkich swoim wspaniałym angielskim. Mama wiedziała, że jej syn zna dobrze język, wnioskując po ocenach, ale nigdy nie słyszała go rozmawiającego po angielsku. Nastolatek mówił bez oporów, idealnie gramatycznie. Dziewczyny były zachwycone. Opiekunka wolontariuszek, nauczycielka angielskiego, powiedziała, że Mateusz zna lepiej gramatykę niż jej kanadyjscy uczniowie ;) Mama była dumna ze swojego syna. Pochwaliła również Wiktorię pokazując jej rysunki manga. Były naprawdę profesjonalne.

Mateuszowi spodobało się duże pudło z puzzlami i quiz o Europie, ale nie pokazał po sobie emocji. Jest bardzo powściągliwy i opanowany. Jednak widok konsoli PlayStation4 z ulubionymi grami wywołał uśmiech na twarzy nastolatka. Nie podłączyliśmy konsoli, ponieważ Mateusz stwierdził, że ma przed sobą dużo nauki, egzaminy, koniec gimnazjum, a konsola tylko odciągałaby go od tego co ważne. Nie spotkaliśmy do tej pory tak rozsądnego nastolatka.

Mama zdradziła nam, że z początkiem nowego roku szkolnego, Mateusz rozpocznie naukę w nowej szkole, z nowymi kolegami, którzy nie będą nic wiedzieli o jego chorobie, o walce jaką stoczył. We wrześniu Mateusz rozpocznie nowe życie. Jednak to nasza wizyta dała początek tej przemianie. Rozmowy z rówieśniczkami zza oceanu, pokazały naszemu marzycielowi, że może wierzyć w siebie, w swoje możliwości, w swoje umiejętności, w swoją wiedzę. Trzymamy kciuki za Mateusza.

Ponieważ dzień był bardzo długi i obfitujący w wiele niezwykłych wizyt wszyscy potrzebowaliśmy chwili odpoczynku i snu. Udaliśmy się więc do goszczącego nas komfortowego Hotelu Ambasador Centrum Łódź.

Dzień szósty- fantazje dwóch Kacprów, Vladyslava, Maćka, Poli i Klaudii

Kolejny intensywny i pełen emocji dzień rozpoczęliśmy od wizyty u 6-letniego Kacpra w Sochaczewie. Gdy chłopiec nie miał jeszcze dwóch lat zaczął kuleć, przestał biegać, nie mógł wchodzić po schodach. Zaniepokojeni rodzice szybko pojechali z synkiem do lekarza, który zlecił serię badań. Po wynikach tomografii natychmiast skierowano go do szpitala. Okazało się, że w ostatnim momencie. Zdiagnozowano u Kacpra neuroblastomę o najwyższym, IV stopniu złośliwości. Na początku chłopcu nie dawano praktycznie żadnych szans na wyleczenie, jednak Kacper nie przestaje walczyć. Przeszedł ciężką chemioterapię, naświetlania oraz autoprzeszczep szpiku kostnego. Trafił także do kliniki w Niemczech, gdzie poddano go terapii przeciwciałami, kosztującej kilkaset tysięcy złotych. Dzięki temu udało się uzyskać remisję. Jest duże prawdopodobieństwo nawrotu, ale chłopiec jest bardzo silny i nigdy się nie poddaje. Cała rodzina odbudowuje swoje życie i stara się żyć normalnie.

Brak odporności nie pozwala 6-latkowi na częste wychodzenie z domu, często też pojawiają się infekcje. Dlatego Kacperek chciałby mieć telewizor w swoim pokoju, dzięki któremu czas spędzony w czterech ścianach byłby dla niego znacznie przyjemniejszy. Pasją Kacperka jest piłka nożna. Gdy wrócili z Niemiec Kacper ubłagał mamę żeby zapisała go do szkółki piłkarskiej. Od tamtej pory chłopiec myśli i mówi tylko o piłce. Marzył także o posiadaniu stroju piłkarskiego Real Madryt z imieniem i nr "10", żółtych butów - korków Adidasa, getrów i rękawic bramkarskich.

Chłopiec początkowo podczas wizyty był trochę zawstydzony, ale wkrótce się rozkręcił i bez skrępowania otwierał wszystkie prezenty. Oprócz wymienionych przedmiotów otrzymał także piękną nową piłkę UEFA oraz duży, pięknie oprawiony plakat Cristiano Ronaldo, ulubionego piłkarza Kacperka.

Po otworzeniu prezentów Kacper od razu przebrał się w nowy strój piłkarski i chciał wyruszyć na podwórko, aby zagrać mecz. Z ochotą przystaliśmy na ten pomysł i już wkrótce przez najbliższą godzinę graliśmy z Kacperkiem w nogę. Radości nie było końca. Cieszyliśmy się bardzo z radości i szczęścia Kacperka.  To była niezapomniana wizyta, ale musieliśmy jechać, ponieważ czekał na nas kolejny chłopiec.

Rak zaatakował niespełna 8-letniego Vladyslava z Sulejówka, kiedy nie miał jeszcze nawet roczku. Guz ulokował się na nerwach wzrokowych. Chłopiec przeszedł już 8 różnych zabiegów operacyjnych, w tym 3 polegające na próbie usunięcia guza. Niestety nie udało się go wyciąć w całości, dlatego konieczne było także wdrożenie chemioterapii. Najgorszy koszmar minął, ale z powodu choroby oraz przebytych operacji Vladyslaw nie widzi na jedno oczko, a w drugim ma dużą wadę.

Największym marzeniem Vladyslava był duży telewizor. Świat bajkowych postaci oraz ulubionych programów i gier jest dla chłopca najbezpieczniejszym azylem. Brak odporności nie pozwala chłopcu na częste wychodzenie z domu, często też pojawiają się infekcje. Dlatego Vladek chciałby mieć telewizor w swoim pokoju, dzięki któremu czas spędzony w czterech ścianach byłby dla niego znacznie przyjemniejszy.

Chłopiec jest bardzo śmiały i bez skrępowania otwierał wszystkie prezenty. Oprócz dużego telewizora Vladek otrzymał także wiele zestawów do rysowania i malowania, a także zabawki np. koparkę, zestaw budowlańca oraz klocki konstrukcyjne. Vladek uwielbia rysować i malować oraz bawić się z młodszym bratem, dlatego obaj chętnie się z nami bawili. Spędziliśmy z braćmi sporo czasu na zabawie, a wizyta była niezapomniana. Rodzice Vladka niedawno przeprowadzili się do nowego, jeszcze niewykończonego mieszkania, dlatego telewizor bardzo się przyda do nowego pokoju chłopców. 

Ostatni dla tej grupy wolontariuszy Marzyciel, to 11-letni Maciek z Warszawy, który choruje na złośliwy nowotwór mózgu.

Chłopcu od dłuższego czasu dokuczał ból głowy oraz wymioty, ale lekarze zdiagnozowali chorobę dopiero po wielu tygodniach. Na początku czerwca 2015 roku Maciek przeszedł operację wycięcia guza, a następnie poddano go naświetlaniom i wdrożono chemioterapię. Chłopiec nadal jest poddawany agresywnemu leczeniu.

Jego jedyną miłością jest piłka nożna, ale teraz nie może grać. Pozostaje wirtualna rzeczywistość. Marzeniem 11-latka był zatem dobry laptop.

Maciek delikatnie i spokojnie otwierał wszystkie kolorowo opakowane prezenty. Chłopiec otrzymał czapkę z daszkiem, zegar ścienny, 4 wejściówki na mecz Legii od FanStore Legia Warszawa S.A. Maciek i jego brat otrzymali także piłki nożne UEFA od firmy Nissan. Na końcu Maciek otworzył grę, torbę na laptopa i nowy sprzęt komputerowy. Był bardzo zaskoczony i wdzięczny.

Dzięki nowemu laptopowi nadrobi zaległości szkolne, będzie na bieżąco z nowinkami sportowymi, a także będzie mógł znowu poczuć się jak prawdziwy piłkarz dzięki wirtualnym grom takim jak FIFA 17, którą również otrzymał. Laptop od razu powędrował do pokoju Maćka, został skonfigurowany i podładowany. Maciek nie mógł się doczekać, kiedy wreszcie będzie mógł wypróbować tajniki nowego komputera.

Druga grupa zaczęła dzień od wizyty u niespełna 7-letniej Poli w Warszawie. Dziewczynka urodziła się z hipoplastyczną komorą serca, co w praktyce oznaczało, że połowa serduszka nie była sprawna. Pierwszą operację ratującą życie dziewczynka przeszła w siódmej dobie życie. Dziś ma 7 lat, a za sobą kilka operacji serca i cewnikowań. Musi brać leki przeciwzakrzepowe, unikać dużego wysiłku i uważać na infekcje, które stanowią bardzo duże ryzyko dla jej zdrowia. Lekarze nie mówią nic o rokowaniach.

Pola marzyła o konsoli z dwoma padami, na której mogłaby grać ze swoją siostrą, Marcjanną i zapomnieć o samotności i wszelkich dolegliwościach. Ucieszyłaby się także z zestawu gier tanecznych, sportowych oraz Minecraft. Dodatkowo marzyła o otrzymaniu akcesoriów do żonglowania, dinozaurów, akcesoriów plastycznych oraz do zabawy w teatr.

Pola to delikatna blondyneczka o wielu zainteresowaniach. Dziewczynka czekała na nas od rana. Rodzice przygotowali prawdziwe przyjęcie, z rodzinnymi specjałami. Pola delikatnie otwierała każdy prezent zapakowany w kolorowy papier. Cieszyła się z każdej rzeczy, z każdego drobiazgu. Wszystko dokładnie oglądała, każdy flamaster, kredki, artykuły papiernicze, puzzle, gry planszowe, książki. Bardzo spodobały jej się koraliki i figurki dinozaurów. Zestaw do żonglowania rozweselił nie tylko Polę, ale i wolontariuszki. Emily pokazała jak się żongluje, a nasza mała marzycielka od razu spróbowała swoich sił. Jednak musi jeszcze troszkę potrenować.

Na koniec podarowaliśmy dziewczynce główny prezent, czyli konsolę Xbox One z padami i grami. Pola zdarła papier i jej oczom ukazało się pudełko ze zdjęciem gier na konsolę. Pytamy czy wie co to jest, a ona z rozbrajającym uśmiechem odpowiada „Nie mam pojęcia…” Kiedy Pola zobaczyła, że jest to jej upragniona konsola nie mogła przestać mówić „Xbox, xbox, xbox…”. Nie mogła uwierzyć, że naprawdę dostała wymarzoną konsolę i grę i dodatkowego pada.

Marcjanna nic nie wiedziała o naszej wizycie i kiedy wróciła ze szkoły była kompletnie zaskoczona gośćmi. Pola zaczęła pokazywać siostrze wszystkie prezenty i już ustalały, w którą grę zagrają jako pierwszą. Podczas gdy dwie wolontariuszki instalowały xboxa, pozostałe bawiły się z Polą i jej siostrą w pokoju dziewczynek.

Nasza wizyta na pewno sprawiła Poli ogromna radość, ale i nam dała wiele powodów do uśmiechu, a nawet do łez wzruszenia. Pola tak wspaniale cieszyła się z każdego prezentu i to jej niedowierzanie w oczach na widok xboxa – bezcenne.

Ostatnią dziewczynką na trasie była 7-letnia Klaudia z Warszawy. Urodziła się w zamartwicy. W wyniku niedotlenienia okołoporodowego doszło do mózgowego porażenia dziecięcego. Choć diagnoza padła dopiero, kiedy dziewczynka miała 3 lata, rodzice niemal od samego początku poddali ją intensywnej rehabilitacji. Na dzień dzisiejszy Klaudia jest dzieckiem niechodzącym i niemówiącym. Próbuje porozumiewać się za pomocą gestów, ale jest to trudne ze względu na mało sprawne rączki. Jej rozwój intelektualny jest opóźniony.

Wymarzonym prezentem dla Klaudii był tablet ze specjalistycznym oprogramowaniem „MÓWik”, służącym do komunikacji z osobami, które nie są w stanie używać mowy oraz hamak. Dodatkowo Klaudia marzyła o zabawkach edukacyjnych.

Klaudia jest bardzo otwartą, przyjacielską dziewczynka. W ogóle się nie wstydziła i od razu zabrała się za rozpakowywanie prezentów. Każdą rzecz dokładnie oglądała i cieszyła się z niej. Pobawiła się z wolontariuszkami drewnianymi puzzlami i nawlekała drewniane koraliki na patyk, co poprawi sprawność jej raczek. Nie mogła się oderwać od książeczek ze swoją ulubioną świnką Peppą. Oglądała je, odkładała, żeby po chwili znowu wrócić do Peppy.

Kiedy odpakowała kolorowy hamak, nic już nie mogło przyćmić jej radości. Tabletu oczywiście nie chciała wypuścić z rąk, ale mama jej go odebrała, żeby pod wpływem emocji Klaudia nie uszkodziła nowego sprzętu. Dziewczynka w przedszkolu ma karty, papierowe, z symbolami do komunikowania się, więc program MÓWik nie będzie niczym trudnym. Może rodzice w końcu „usłyszą” co ich córeczka ma im do przekazania. Klaudia poszła z Kanadyjkami do swojego pokoju. Zabrały puzzle, zabawki edukacyjne i hamak. Bawiły się kolorową płachtą bez wytchnienia. Z pokoju co chwilę dobiegały gromkie śmiechy. Cieszymy się, że mogliśmy nieco rozpogodzić codzienność Klaudii i jej mamy.

Rozpoczęliśmy wizyty od odwiedzin w szpitalu i tak je zakończyliśmy.  Naszym ostatnim Marzycielem na trasie był Kacper. W czerwcu 2016 roku 8-letni Kacper z Warszawy trafił na nocny dyżur do szpitala z potwornym bólem ręki. Skierowano go na serię badań, które niestety potwierdziły najgorsze przypuszczenia - nowotwór złośliwy kości umiejscowiony na kości ramiennej. Chłopczyk przyjmuje chemioterapię, przeszedł też operację wycięcia guza i wstawienia endoprotezy. Kacper nie załamuje się chorobą i ciągle chce się uczyć czegoś nowego – obecnie gry na instrumencie. Najbardziej marzył mu się keyboard, który będzie nie tylko rozrywką. Grając Kacper będzie mógł również ćwiczyć ręce. Dodatkowo marzył o akcesoriach z motywem Real Madryt.

Kacpra odwiedziliśmy w Instytucie Matki i Dziecka na warszawskiej Woli. Oddział onkologii jest bardzo przepełniony. W Sali, która zapewne powinna być izolatką, zmieściły się dwa łóżka i dwa krzesełka. To tam leżał Kacper ze swoim towarzyszem w leczeniu. Salka była tak mała, że nie mogliśmy się zmieścić. Wolontariuszki stojąc w drzwiach wręczały chłopcu prezenty. Kacper cieszył się dosłownie z każdej rzeczy. Koc Realu Madryt od razu został rozłożony, kubek napełniony napojem. Puzzle, gra planszowa i drewniana koparka do samodzielnego składania musiały poczekać na powrót do domu, a przynajmniej rozluźnienie w sali szpitalnej. Jednak globus od razu poszedł w ruch. Zaczęło się pokazywanie i szukanie różnych miejsc na świecie. Wolontariuszki pokazały Vancouver, skąd przyjechały i Halifax, skąd przyjechał Garry, założyciel fundacji. Okazało się, że z Halifaxu do Warszawy jest bliżej niż do Vancouver. Kolejny kulisty prezent też bardzo spodobał się Kacprowi. Była to piłka, replika tych, którymi grali najwięksi piłkarze podczas meczów UEFA Champions League w 2016 roku. Nasz podopieczny już nie może się doczekać, kiedy nabierze sił, odporności i kiedy poprawi się pogoda, żeby mógł wyjść na boisko i pokopać z kolegami piłkę.

Było bardzo miło i wesoło, ale Kacper wiercił się na szpitalnym łóżku i czekał na coś jeszcze. Kiedy spod kolorowych papierów wyłoniło się duże pudło z keyboardem chłopiec niemal oszalał z radości. Trudno było mu opanować okrzyki radości. Nie mógł usiedzieć na łóżku, wstał i zaczął otwierać pudełko. Jednak mama nie pozwoliła na rozpakowanie. Łatwiej jej będzie dowieźć instrument w oryginalnym, nie otwartym opakowaniu. Kacper był bardzo niepocieszony, mimo tłumaczenia. Ale już po kilku dniach mógł obejrzeć i wypróbować nowy sprzęt.

Wolontariuszki zajrzały jeszcze do innych sal i rozdały upominki z Kanady małym pacjentom. Musieliśmy pożegnać się z Kacprem, bo nasze odwiedziny i tyle emocji, bardzo go zmęczyły. Wiemy, że po kilku dniach, po powrocie do domu, Kacper rozpoczął naukę gry na keyboardzie. Życzymy mu wytrwałości i żeby jak najszybciej mógł wybiec z piłką na boisko.

Dzień siódmy - wizyta w Ambasadzie Kanady oraz zwiedzanie Niewidzialnej Wystawy i Muzeum Powstania Warszawskiego

Ostatni dzień przed wylotem Kanadyjczyków był bardzo interesujący. Rozpoczął się bowiem wizytą w Ambasadzie Kanady na ul. Pięknej.  Pan Ambasador przeznaczył na spotkanie z nami prawie 2 godziny swojego czasu, które wykorzystaliśmy co do minuty. Przede wszystkim podzieliliśmy się refleksjami na temat odbytej podróży oraz najbardziej wzruszającymi historiami dzieci, które odwiedziliśmy. Ambasador był pod wrażeniem naszego doświadczenia i pracy, którą młodzi ludzie wykonali podczas wizyt. Następnie posłuchaliśmy nieco o stosunkach politycznych, które łączą Kanadę i Polskę, a także o całokształcie pracy placówki dyplomatyczniej, jaką jest Ambasada Kanady. Ciekawostką jest, że technicznie znajdowaliśmy się na terytorium Kanady i dowiedzieliśmy się również, że samochód Ambasadora posiada ten sam przywilej. Wizyta była niezwykle interesująca i pięknie uwieńczyła koniec naszej podróży.

Zaraz potem czekała na nas kolejna niespodzianka. Udaliśmy się bowiem na słynną Niewidzialną Wystawę. Dzięki zaproszeniu Pani Małgorzaty Szumowskiej - Pani Dyrektor tej instytucji, wolontariusze mogli zdobyć niepowtarzalne doświadczenie. Niewidzialna Wystawa to naprawdę wyjątkowe miejsce.  Młodzi ludzie pierwszy raz w życiu mieli okazję przekonać się na własnej skórze, jak czują i postrzegają świat osoby niedowidzące i niewidome. Takie cenne doświadczenie pomaga w zrozumieniu życia, jakie prowadzą te wyjątkowe osoby. Uświadamia, jakie są ich potrzeby i skłania do głębszej refleksji na temat tego, jak można im pomóc. Młodzież była zachwycona wystawą i bardzo poruszona rzeczywistością, w jakiej codziennie muszą się odnajdywać osoby niewidzące. 

Wytrwali wolontariusze udali się również do Muzeum Powstania Warszawskiego, gdzie mogli odbyć bezpłatne zwiedzanie oraz obejrzeć wzruszający film „Miasto Ruin”. Wizyta trwała ponad dwie godziny i wszystkim bardzo się podobała. Nikt nie spodziewał się tak interesujących, interaktywnych ekspozycji. Wszyscy byli pod ogromnym wrażeniem tego, co zobaczyli i na pewno na długo zapamiętają tę lekcję historii.  

Ostatnim akcentem tego dnia było zwiedzanie starówki Warszawy, która jak zwykle nie zawiodła. Wieczorne światła lamp podarowały Kanadyjczykom niesamowitą atmosferę Starego Miasta. Grupa była zachwycona piękną architekturą, kamienicami, a nawet kostką brukową. Damska część grupy zastanawiała się jedynie, jakim cudem kobiety w Polsce, które chodzą na wysokich obcasach, mogą bez problemu poruszać się po takiej nawierzchni. No cóż, odpowiedź była jedna - lata praktyki.  

Podróż Spełnionych Fantazji minęła w mgnieniu oka. Po tygodniach przygotowań aż trudno było nam uwierzyć, że nasza Podróż to już historia. Każdy dzień wypełniony był zajęciami do późnego wieczora, każde marzenie wyjątkowe, a każdy marzyciel dźwigał inną historię. Wspólnie z rodzinami dzieliliśmy szczęśliwe momenty, pełne uśmiechów i wiary, a także te smutne, pełne bólu i obawy, co przyniesie następny dzień. Zdarzały się chwile smutku, zwątpienia i buntu przeciwko okrutnemu losowi naszych podopiecznych. Najważniejsze jest jednak to, że udało nam się zaszczepić w nich odrobinę radości, chwilę oderwania się od okrutnej rzeczywistości. Spełniliśmy największe marzenia dzieci, to wspaniałe uczucie i to liczyło się dla nas najbardziej. Jednocześnie ważne były nie tylko prezenty, ale także same wizyty młodych ludzi u chorych i ich rodzin. Wolontariusze w podopiecznych Fundacji zobaczyli nie tylko cierpiące dzieci, lecz także dzieci, które chcą i lubią się bawić, które chcą być po prostu dziećmi i śmiać się w głos, na przekór wszystkiemu. Dorosłym często trudno jest o tym pamiętać, gdyż widzą zrozpaczonych i cierpiących rodziców, którzy robią wszystko, aby pomóc swoim pociechom, a w żaden sposób już nie mogą. Nasza Podróż wypełniona była mieszanymi emocjami; od rozpaczy i bezradności, przez nadzieję i wiarę, aż do radości i zachwytu.

Dziękujemy naszym wolontariuszom, wszystkim fantastycznym sponsorom oraz ludziom dobrej woli, których tak wielu spotkaliśmy podczas Podróży Spełnionych Fantazji. Dzięki każdemu z Was wnieśliśmy radość w życie dzieci i ich rodzin – DZIĘKUJEMY!

PODZIĘKOWANIA

Bez pomocy firm i osób, które ufundowały marzenia i wsparły nas w organizacji, spełnienie tych pięknych dziecięcych fantazji nie byłoby możliwe. Z całego serca dziękujemy Państwu za wniesienie tak wielkiej radości w życie chorych dzieci i ich rodziców, którzy często ze łzami w oczach patrzyli na szczęście swoich pociech. To także dzięki Wam uśmiech zagościł na dziecięcych buziach i mogły one, choć na chwilę, zapomnieć o trudach dnia codziennego, bólu, leczeniu szpitalnym, a rodzice o rozpaczy, gdyż spełnienie marzeń i nasza wizyta rozbudziła w nich nadzieje i zagrzała do walki z chorobą o kolejny dzień życia....

Z całego serca dziękujemy następującym firmom i osobom prywatnym, które wsparły nas w organizacji Podróży Spełnionych Fantazji:

  • Hotelom: Novotel Centrum Kraków i Radisson Blu Hotel w Krakowie, Hotel Sosnowa Oaza w Baranowie Sandomierskim, Posiadłość Agroturystyczna "Leśny Dworek" w Cisowie, Hotel Nihil Novi w Radomiu, Biały Pałac w Palczewie, B&B Hotel Warszawa-Okęcie w Warszawie, Novotel Katowice Centrum w Katowicach, Ibis Częstochowa Centrum w Częstochowie, Hotel Ambasador Centrum w Łodzi i hotel De Silva Piaseczno za nieodpłatne ugoszczenie wolontariuszy i koordynatorów podczas spełniania marzeń oraz za przechowanie prezentów i udostępnienie miejsca na pakowanie prezentów dla Marzycieli;
  • Restauracji Videlec w Warszawie za nieodpłatne ugoszczenie wolontariuszy i pracowników fundacji;
  • Wypożyczalni samochodów Express Rent a Car za nieodpłatne wynajęcie trzech 9-osobowych busów;
  • Wypożyczalni samochodów AVIS za nieodpłatne wypożyczenie samochodu Toyota Verso;
  • CAT LC Polska Sp. z o.o. za nieodpłatne dostarczenie prezentów do hoteli dla wszystkich Marzycieli;
  • Niewidzialnej Wystawie w Warszawie za bezpłatne bilety oraz opiekę przewodnika anglojęzycznego;
  • Pani Joannie Struska z Agencji Turystycznej GOLDEN POLAND za bezpłatne zwiedzanie Krakowa w języku angielskim;
  • Państwowemu Muzeum w Auschwitz za udzielenie rabatu na wstęp dla naszej grupy;
  • Kopalnia Soli „Wieliczka” za zniżkę na zakup biletów dla naszej grupy;
  • 3D LS LASER Studio z Józefowa za nieodpłatny nadruk na koszulce imienia i numeru dla Kacpra z Sochaczewa;
  • Acer Poland Sp. z o.o. za podarowanie laptopów dla Martyny, Nadii, Dawida, Maćka, Marcela i Sandry oraz mp3 dla Mai;
  • Adidas Polska Sp. z o.o. za podarowanie stroju piłkarskiego Realu Madryt dla Kacpra z Sochaczewa;
  • Akademii Nathan z Warszawy za podarowanie korali do nawlekania na patyk dla Klaudii;
  • ALLNET Jacek Czerwiński za podarowanie torby na laptopa dla Agaty, Dawida, Maćka, Marcela i  Mikołaja;
  • Amso Komputery za udzielenie rabatu na zakup torby na laptopa dla Martyny;
  • Arvato Services Polska za przekazanie środków na zakup konsoli PlayStation4 z grami, puzzli, gier planszowych, quizu o Europie i kosmetyków dla Mateusza;
  • Bella-Handel Sp. z o.o. za podarowanie pieluch jednorazowych dla Mikołaja;
  • Dyrekcji oraz całej Społeczności Europejskiego Przedszkola Ekologicznego Baby City za przekazanie środków na zakup ogromnej ilości zabawek, klocków Lego Duplo, zestawów plastycznych, domku My Little Pony do kolorowania, zestawów My Little Pony, zestawu „Psi Patrol”, zestawu PlayDoh, puzzli i gry dla Julii, za przekazanie środków na zakup książek, gier, quizów, zabawek i klocków konstrukcyjnych dla Dawida oraz pada, gier, książek, zestawu żonglerskiego i figurek dinozaurów dla Poli;
  • Dyrekcji, Pracownikom, Uczniom i Rodzicom Prywatnej Szkoły Podstawowej nr 114 w Warszawie za przekazanie środków na zakup mebli, zabawek i gier planszowych dla Mikołaja;
  • EduSense Sp. z o.o. za podarowanie robota - Ozobot 2 dla Dawida;
  • EUROCOMM PL Sp. z o.o. za udzielenie rabatu na zakup telewizorów dla Kacpra z Sochaczewa i Vladyslava oraz lustrzanki dla Pauliny z Krakowa;
  • FanStore Legia Warszawa S.A. za podarowanie czapki z daszkiem, zegara ściennego i czterech wejściówek na dowolny mecz Legii Warszawa w ramach rozgrywek LOTTO Ekstraklasy dla Maćka;
  • Firmie DUMEL za podarowanie zestawu farma Julii, drewnianych modeli koparek do składania Kacprowi z Warszawy, Dawidowi, Mikołajowi i Vladyslavovi oraz koralików Poli i siostrze Mikołaja;
  • Firmie Microsoft za przekazanie konsoli Xbox One z grami dla Poli; 
  • Firmie MULTISERWIS Sp. z o.o. z Krapkowic za ufundowanie kosmetyków, ręczników, koca, kubków, artykułów szkolnych i środków czystości dla Igi;
  • Firmie whamaku.pl za podarowanie hamaka dla Klaudii;
  • Firmie www.gadzetowo24.pl za podarowanie polarowego koca, kubka z maskotką i puzzli 3D Realu Madryt Kacprowi z Warszawy;
  • FPU ZACHEM za podarowanie podświetlanego globusa i podkładki na biurko dla Martyny oraz globusów Kacprowi z Warszawy i Idze;
  • Linklaters Warsaw za przekazanie środków na zakup magnetofonu z mikrofonem, drewnianego domku dla lalek, drewnianych instrumentów, lalki, gier i puzzli dla Pauliny z Knurowa;
  • Małemu Samorządowi Uczniowskiemu Szkoły Podstawowej nr 300 w Warszawie oraz wszystkim Uczniom i Rodzicom, którzy zaangażowali się w akcję przeprowadzoną przez Panią Ewelinę Michnowską za podarowanie książek, pluszaków, gazetek, kalendarzy, gier, zabawek i innych upominków dla Julii, Kacpra z Sochaczewa, Kingi i jej brata, Martyny i jej siostry, Mateusza i jego siostry, Vladyslava i jego brata, Poli i jej siostry, rodzeństwa Kacpra z Warszawy, Nadii i Igi;
  • Media Service Zawada sp. z o.o. za podarowanie książeczek dla Julii i Klaudii;
  • MUSIC STORE POZNAŃ za podarowanie keyboarda Kacprowi z Warszawy;
  • Mx music za podarowanie statywu do keyboarda Kacprowi z Warszawy;
  • NISSAN SALES CENTRAL & EASTERN EUROPE za podarowanie piłek nożnych obu Kacprom i Maćkowi;
  • Ogólnopolskiej Grupie IT za udzielenie rabatu na zakup laptopów dla Agaty i Mikołaja.
  • Oriflame Products za ufundowanie gier, kosmetyków i puzzli dla Marcela, gry Monopoly dla Sandry oraz telewizora, zabawek, gry, książki do nauki rysowania i artykułów plastycznych dla Vladyslava;
  • Osobom, które przekazały swój 1% za ufundowanie gry, puzzli i artykułów plastycznych dla Martyny oraz 80 paczek upominkowych dla pacjentów w Rusinowicach, które zawierały słodycze, CD, smycze, artykuły plastyczne, zeszyty, długopisy, korektory i balony;
  • Panu Przemysławowi Gackowi za przekazanie środków na zakup laptopa, słuchawek, artykułów piśmienniczych i słodyczy dla Agaty;
  • Panu Robertowi Cybulskiemu, Centono.pl, za udzielenie rabatu na zakup magnetofonu dla Pauliny z Knurowa;
  • Panu Wojciechowi Siudmakowi, który przekazał na aukcję charytatywną litografię Don Kichot. Dzięki funduszom pozyskanym na aukcji został kupiony smartfon, puzzle, lalka i notesik dla Mai;
  • Państwu Annie i Ryszardowi Formela za podarowanie kosmetyków, biżuterii, okularów przeciwsłonecznych, apaszki i suplementów firmy Oriflame Agacie i jej siostrze, Mai, Idze, Paulinie z Krakowa i Sandrze;
  • Pomagaczom, którzy wpłacili pieniądze na portalu siepomaga.pl na zakup tabletu z oprogramowaniem MÓWik, drewnianych i piankowych puzzli, edukacyjnego komputerka i książeczek dla Klaudii;
  • PWH Siedmioróg Sp. z o.o. za podarowanie quizów Kacprowi z Warszawy;
  • Raiffeisen Polbank za podarowanie kosmetyków dla Mai i jej brata, Pauliny z Krakowa i jej siostry oraz książek i kosmetyków dla sióstr Mikołaja;
  • Rossmann Supermarkety Drogeryjne Polska Sp. z o.o. za podarowanie ekspresu do kawy dla Igi i Sandry;
  • Sklepowi Internetowemu Wszystko dla Urwisa za podarowanie dużego zestawu koralików Aquabeads dla Martyny;
  • Sklepowi Internetowemu www.wiecejzabawek.pl za podarowanie dużego zestawu koralików Aquabeads dla Martyny;
  • STOLZLE CZĘSTOCHOWA Sp. z o.o. za przekazanie środków na zakup boomboxa, zamku Playmobil, lalki, gry, puzzli, pamiętnika i zestawu plastycznego dla Kingi;
  • VERO Sp. z o.o. za przekazanie środków na zakup telewizora, korków, rękawic bramkarskich, getrów, quizów i gier piłkarskich dla Kacpra z Sochaczewa oraz na zakup laptopa dla Mikołaja;
  • VP Valeant Sp. z o.o. za przekazanie środków na zakup lustrzanki z akcesoriami i lakierów do paznokci dla Pauliny z Krakowa;
  • Wydawnictwu Dreams, Rzeszów za podarowanie książek dla Nadii;
  • Wydawnictwu Jaguar Sp. z o.o. Warszawa za podarowanie książek dla Nadii;
  • Wydawnictwu Otwarte Sp. z o.o. Kraków za podarowanie książek dla Nadii.

DZIĘKUJEMY!

 

Relacja ze zdjęciami w formacie PDF tutaj!

 

 

 

 

 

Wróć

 

Newsletter

Jesteśmy na

Youtube NK