Marzenie

 X9C0491
Imię dziecka:
Ania
Wiek:
18
Województwo:
lubelskie

Aparat cyfrowy i rower FANTAZJA SPEŁNIONA

Rodzeństwo, 13-letnia Ania i 11-letni Sławek z Woli Kosnowej niedaleko Nowego Sącza cierpi na mukowiscydozę. Oboje muszą często przebywać w szpitalu oraz są "skazani" na własne towarzystwo podczas pobytów w domu. Ania i Sławek mieszkają w bardzo pięknej okolicy, ale ich dom stoi na szczycie trudno dostępnej góry i rodzeństwo często nie ma możliwości pojechania do wsi ani utrzymywania kontaktów z przyjaciółmi. Dlatego ich największymi fantazjami były własne pojazdy: Ania marzyła o posiadaniu roweru, a Sławek o skuterze. Oprócz tego Ania chciała mieć aparat cyfrowy, aby robić zdjęcia rodzinie i przyjaciołom, a Sławek marzył o posiadaniu telefonu komórkowego, dzięki któremu miałby możliwość utrzymywania kontaktów z rodzicami i kolegami podczas pobytów w szpitalu. 

Fantazje Ani i Sławka spełniły się 19 kwietnia 2005 roku. Tego dnia błądziliśmy po okolicach Nowego Sącza, a w dotarciu na miejsce pomagali nam miejscowi górale. Jak dojechaliśmy do domu rodzeństwa, dzieci czekały na nas w oknach, a ich mama przed domem. 

Jak tylko dzieci nas zobaczyły wybiegły na dwór. Sławek natychmiast otrzymał hulajnogę elektryczną, a Ania rower - dzieci nie mogły uwierzyć, że dostały to, o czym marzyły. Sławek zaniemówił z wrażenia, a jak już przemówił wyszeptał tylko: "to naprawdę skuter!". Od razu przeprowadził w towarzystwie Neila z Fundacji jazdę próbną. Ze względu na to, że wieczór był dosyć chłodny chcieliśmy szybko znaleźć się z dziećmi w domu, ale nie było tak łatwo zagonić rodzeństwo do środka. 

Dzieci były przekonane, że to już koniec prezentów, gdyż w swoich listach napisały, abyśmy spełnili jedno z ich marzeń, nawet po cichutku nie śniły, że Fundacja może spełnić każdemu po dwa życzenia. W domu siedliśmy przy dużym rodzinnym stole i wręczyliśmy Sławkowi - upragniony telefon komórkowy, a Ani - aparat cyfrowy. 

Sławek nie wiedział, co dostaje dopóki nie odpakował kolorowego pudełka. Jak to zrobił krzyknął do ukochanej siostry: "Komórka, Ania, zobacz mam komórkę!". Ale Ania w tym czasie była zajęta rozpakowywaniem swojego prezentu. Jak zobaczyła, że to aparat, jej oczy rozbłysły radością. Od razu chciała robić zdjęcia, a profesjonalny fotograf, który robił zdjęcia dla Gazety Krakowskiej od razu przeprowadził dla Ani krótkie szkolenie. Pierwsze zdjęcie przypadło w zaszczycie mamie, a kolejne bratu. 

Na koniec były wspólne zdjęcia, podziękowania, całusy, uściski. Jak wyszliśmy z domu, była już noc. Widzieliśmy tylko góry, gwiazdy i dzieciaki żegnające nas z okna. Następnego dnia do Fundacji zadzwoniła mama dzieci, aby jeszcze raz podziękować za niespodziankę i radość oraz aby powiedzieć, że Sławek z Anią już świetnie jeżdżą na hulajnodze, i że wszystko jest uwieczniane na zdjęciach przez młodą fotoreporterkę. 

Fantazje Ani i Sławka zostały urzeczywistnione dzięki ludziom wielkiego serca, którzy nie przechodzą obojętnie obok cierpienia dzieci. Na spełnienie marzeń rodzeństwa wykorzystaliśmy część funduszy wpłaconych przez indywidualnych darczyńców - w imieniu Ani, Sławka, ich rodziny oraz swoim z całego dziękujemy za wniesienie tak wielkiej radości w serca tych dzieci!

Galeria

  • 4887
  • 4899
  • 4902
  • 4917
 

Newsletter

Sponsorzy

Jesteśmy na

Youtube NK